Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wszystko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wszystko. Pokaż wszystkie posty

30 maja 2020

Wakacyjna lektura - Cixin Liu "Ciemny Las"

Szykują się długie wakacje, więc w tym roku proponuję długą i niezwykłą lekturę - trylogię science-fiction chińskiego pisarza Cixin Liu "Wspomnienie o przeszłości Ziemi". To reprezentant klasycznego trendu s-f, gdzie roi się od wynalazków, tajemnic kosmosu, postępu technicznego i jego wpływu na ludzi. Autor jest inżynierem wyraźnie zafascynowanym fizyką, a powieść w wielu miejscach zdradza wpływ kultury chińskiej. Gdy w 2015 roku pojawił się pierwszy tom powieści, prezydent Barack Obama zabrał ją na urlop na Hawajach. Gdziekolwiek wybieracie się na urlop, tam też może się sprawdzić!

W swoim wpisie chciałbym nawiązać głównie do tomu drugiego, który zawiera interesującą strategię i logiczny wywód na jej poparcie. Zanim jednak do tego dojdziemy, i wytłumaczę, dlaczego zafascynowała mnie, by stać się tematem wpisu, muszę nieco wprowadzić Was w świat powieści. Zrobię to w dużym skrócie, by nie psuć przyjemności czytania, ale muszę uprzedzić - zdradzam fragmenty akcji, więc jest to jednak SPOILER.

Tom pierwszy, "Problem trzech ciał", rozpoczyna się sceną kaźni z czasów rewolucji kulturalnej. Zaskakujący początek jak na powieść s-f, można odnieść wrażenie, że pomyliło się książki. Bolesna przeszłość uzasadnia postępowanie jednej z bohaterek powieści, która zdradza ludzkość. Jako fizyk odczytuje sygnały z kosmosu i odnajduje inną cywilizację, a następnie zaprasza ją do podboju Ziemi! Niezwykłe rozwinięcie kontaktu rozumnych ras, prawda?

Powstaje cała organizacja, która wspiera ten pomysł. Członkowie są werbowani poprzez grę komputerową virtual reality, gdzie gracz wciela się w mieszkańca innej planety. Rozwiązuje problemy tubylców, a podstawowym z nich są trzy słońca, których obieg trudno przewidzieć. Okresowa bliskość ciał niebieskich niszczy życie planety. W tej sytuacji normalne jest, że mieszkańcy tamtego świata szukają innego domu. Czy powinno się im udzielić gościny? Czy inne istoty rozumne nie zasługują na życie? Te wątpliwości wspierają spiskowców.

Na Ziemi pojawiają się pierwsze urządzenia obcej cywilizacji. Nazwane sofonami, korzystają z fizyki przestrzeni wielowymiarowej i kryją w sobie olbrzymie moce obliczeniowe sztucznej inteligencji. Zadaniem sofonów jest zakłócić badania podstawowe w naukach ścisłych, w tym wyniki doświadczeń akceleratorów cząstek. Zahamowanie postępu oznacza obniżenie potencjału przeciwnika w perspektywie nieuniknionego konfliktu. Sofony są wszędobylskie, są w stanie kontrolować niemal wszelkie informacje. Ich obecność nie zostaje nie zauważona, ludzkość zbiera siły i postanawia stawić czoła przeciwnikowi. Okazuje się, że ma on słaby punkt: nie zna pojęcia kłamstwa! Tak powstaje program "Wpatrujących się w ścianę": obdarzeni dużą władzą i wolnością reprezentanci ludzkości mają wyprowadzić w pole przeciwnika, podejmując mylące działania.

Zatrzymajmy się tu na chwilę na refleksję. Czy działanie innej cywilizacji odbiega od tego, co robią duże korporacje? Wykupując start-upy, chowając wynalazki w laboratoriach - czy nie spowalniają postępu umacniając swoje istnienie? Czy informacja nie jest w obu wypadkach kluczowa bronią, jej poufność, ukrywanie i wykorzystanie elementem strategii?

Tom pierwszy kończy obraz olbrzymiej przewagi technologicznej obcych, na dodatek spowalniających postęp Ziemian. Z racji odległości do spotkania fizycznego może dojść za 400-500 lat. To na tyle dużo, by podjąć walkę i się przygotować, ale mało w skali kosmosu. Pozostawia czytelnika z apetytem na więcej. Akcja tej części pozostaje bliska współczesności i zawiera trochę uproszczeń, które racjonalnym umysłom mogą się nie podobać. Z drugiej strony wyobraźnia autora i pomysły (jak np. gra komputerowa jako przenośnia uczuć i problemów) spotęgowały mój apetyt na kontynuację. Jaki jest ten kosmos, skoro odległa cywilizacja chętnie nas eksterminuje? To temat dla tomu drugiego pt. "Ciemny Las".

Flota najeźdźców jest w drodze, a ludzie mobilizują się, by stawić jej czoła. Część wielokierunkowych działań jest chaotyczna i skazana na klęskę, a najbardziej istotny okazuje się przyjęty wcześniej program. Jednym z Wpatrujących się w ścianę zostaje Chińczyk Luo Ji. Początkowo nie ma swojej strategii i nie wie, co robić. Idzie za radą fizyków: przyjmuje aksjomaty dotyczące rozwoju życia w kosmosie.

"Pierwszy – podstawową potrzebą cywilizacji jest przetrwanie. Drugi – cywilizacja stale się rozwija i rozszerza, ale ilość materii we Wszechświecie pozostaje stała."

Z tych prostych stwierdzeń wysnuwa wnioski dotyczące interesów poszczególnych cywilizacji. Zakłada, że olbrzymie odległości i czas na ich pokonanie będzie skutkował brakiem zaufania, a każda cywilizacja będzie rozwijać się, wykorzystując zdobycze nauki do narzucenia swojej dominacji. Jedyną drogą w tej sytuacji jest wczesna eliminacja przeciwnika, zanim jego cywilizacja się rozwinie. Kto grał w gry strategiczne typu Age of Empires, ten wie, jak przewaga technologiczna ułatwia takie zadanie. Jeśli życie człowieka na Ziemi ma milion lat historii, to ostatnie 300 lat to eksplozja postępu i zarazem mrugnięcie oka w historii kosmosu. Czy można dziwić się, że ktoś chce zniszczyć cywilizację w zarodku?

Zarówno dopuszczenie do tego, byś dowiedział się o moim istnieniu, jak i dopuszczenie do tego, byś dalej istniał, jest dla mnie niebezpieczne i jest pogwałceniem pierwszego aksjomatu.

Hm, jeśli w aksjomatach zmienić słowo cywilizacja na korporacja, to niewiele tracą na sensie. I zarówno nasz świat, jak i Wszechświat, podlega obserwacji i osądowi z zewnątrz. Dlatego konieczna jest taka eliminacja, która będzie bezpieczna, nie zdradzi pozycji atakującego, bo przecież obserwatorów jest wielu! To właśnie hipoteza ciemnego lasu jako modelu kosmosu.

Wszechświat to ciemny las. Każda cywilizacja to uzbrojony łowca, który skrada się jak duch między drzewami, delikatnie odgarnia blokujące drogę gałęzie, stara się cicho wytropić zwierzynę. Nawet oddycha cicho. Musi być ostrożny, bo w lesie są inni myśliwi, którzy skradają się tak samo jak on. Jeśli znajdzie jakąś żywą istotę – myśliwego, anioła czy demona, delikatne dziecko albo idącego chwiejnym krokiem starca, wróżkę czy półboga – może zrobić tylko jedno: strzelić i usunąć ją. W tym lesie inni ludzie są piekłem. Zagrożeniem dla każdej żywej istoty, która zostanie szybko unicestwiona, jeśli ujawni swe istnienie. Oto obraz cywilizacji kosmicznej.

Jakże różny to obraz względem tego, co robi świat nauki, nadający sygnały w kosmos i wysyłający sondy. Autor komentuje to słowami: – I w tym lesie znalazło się głupie dziecko, które nazywa się ludzkość. Rozpaliło ognisko, stoi przy nim i krzyczy: „Tutaj jestem! Tutaj jestem!”

Atak z ciemnego lasu w języku powieści to atak anonimowy, precyzyjny, nieunikniony i zabójczy. Najlepiej, by w ogóle nie był postrzegany jako atak, tylko przypadek, zrządzenie losu. W wojnie cywilizacji realizowany na kosmiczną skalę, niszczący całe układy słoneczne, za pomocą broni wykorzystującej zaawansowaną fizykę, a zarazem... ekonomicznej w użyciu! Tak, eliminacja przeciwnika ma być tania, skuteczna i pozbawiona ryzyka, anonimowa!

Coś Wam to przypomina? Anonimowy atak, nieunikniony i niszczący? Jakby atak hakerów? Coś jeszcze? Tak wygląda przecież wojna informacyjna. Czy prowadzona w polityce, czy w biznesie, może być potężnym narzędziem. Czy pamiętacie historię blogera opisującego C.H. Ptak? Taśmy "Sowa i przyjaciele"? Artykuły Wikileaks? Te wydarzenia miały swoje konsekwencje i miały ukryć pomysłodawcę, choć akurat z tym punktem wielekroć "coś poszło nie tak". Odbiły się jednak olbrzymim echem i miały swoje następstwa. Poufność informacji jest istotna, jej brak niszczący. Anonimowi blogerzy mogą naprawdę wiele zmienić, sam również nie stroniłem od ataku "z ciemnego lasu" na "kotłownie" i oszustów. Zdaję sobie sprawę, że anonimowość w sieci jest jednak ograniczona i posługuję się nią w granicach prawa. W tym miejscy przerywam refleksje, i zachęcam do czytania, mam nadzieję, że rozpaliłem Waszą ciekawość.

A jesteśmy dopiero przy drugim tomie tej wspaniałej powieści, w której poruszamy się w odległą przyszłość - fabuła rozciąga się na setki lat. Autor roztacza swoje wizje przyszłych miast, zmiennego rozwoju cywilizacji, podboju kosmosu, zastosowań nie odkrytych praw fizyki znanych jedynie z teorii. Można nawet powiedzieć, że nad fizyką chichocze, bo co odkrycie, to zaprzeczenie praw fizyki poznanych wcześniej. Czy są jakieś granice, czy istnieją prawa Wszechświata, skoro je łamiemy? Czy ludzkość pokona obcych siłą rozumu i powstrzyma inwazję? Nie zdradzę Wam tego. Ostatni tom cyklu ma tytuł "Koniec śmierci" i bynajmniej nie oznacza wiecznego życia. Jest w nim coś poetyckiego, bo pojawia się niezwykła bajka, a ludzkość robi ostatni krok w podróży, do tajemnicy, która po części jest losem każdego z nas. Może trzeba się więc z tym końcem pogodzić?

4 stycznia 2020

Podsumowanie roku 2019 i plany na rok 2020

To był trudny rok dla mnie, osobiście. Dotykało mnie wiele drobnych problemów, nie pozwalając się skoncentrować. Jednym z nich było zamknięcie serwisu blox.pl, co skutkowało przeniesieniem bloga na blogspot wraz z zawartością. Ta operacja udała mi się, nie bez problemów. Odbudowanie popularności bloga w nowym miejscu zajęło pół roku, tyle czasu mniej więcej czekałem, aż Google zindeksował 80% stron.

W tym roku rezygnuję z pokazania "listy przebojów" jak miało to miejsce wcześniej (np. TUTAJ). Byłby to zresztą zabieg trudny i mało wiarygodny, biorąc pod uwagę zmiany lokalizacji. Zarysuję za to z grubsza trendy popularności wpisów i plan na przyszłość.

Głównym kanałem wejść na bloga pozostaje wyszukiwanie, choć nie bez znaczenia była moja obecność na Twitterze, szczególnie w przejściowym okresie przenosin. Skorzystałem też z dwóch agregatorów blogów, niestety nie zdołałem dotrzeć do autora generatorfinansowy.blogspot.com.

Największym powodzeniem na nowym miejscu cieszą się wpisy dotyczące fintechów, czyli firm z pogranicza technologii i finansów, a w tym przede wszystkim kart Revolut i Curve, oraz informacje o sposobie ich wykorzystania. Wraz z nimi pojawiło się kilka promocji z nagrodami, które były dobrym usprawiedliwieniem czasu poświęconego na pisanie. Jestem fanem tego rodzącego się trendu, gdyż uważam, że to właśnie technologia i tworzący ją ludzie dają klientom więcej, niż dotąd oferowały banki i bankowcy. Nowa konkurencja trochę wymusiła postęp, utarła im nosa. Z drugiej strony dostrzegam zagrożenia i ryzyka, jakie niosą z sobą te instytucje.

Na dalszych pozycjach popularności są niektóre wpisy o tematyce polityczno-finansowej jak strajk nauczycieli czy program PPK. Konkurują z nimi wpisy o funduszach inwestycyjnych, które cyklicznie publikuję. Mimo zmian i wysiłków, by poprawić jakość informacji, mój blog jest słabo kojarzony z tematyką TFI. Być może dzieje się tak dlatego, że nie adresuję go do osób chcących rozpocząć przygodę z inwestowaniem, nie publikuję podręczników, a raczej kieruję do podobnych mi amatorów z pewną ilością wiedzy. Zdradzę, że pisanie o TFI pomaga mi lepiej skupić się na swoich inwestycjach, kontrolować je, wyciągać wnioski. W innym wypadku powinienem to niszowe pisanie już dawno rzucić.

W nowym roku 2020 zamierzam iść za ciosem i pisać o fintechach co najmniej z równym natężeniem, ponadto wydzielę wpisy o nich jako dodatkowy dział w głównym "menu" bloga. Nie porzucam przy tym poruszania ogólnych tematów o oszczędzaniu w domu, czy opinii o sprawach powiązanej z finansami polityki. W obu przypadkach coraz częściej objawia się moje zainteresowanie kwestiami emerytalnymi. Nie bez przyczyny - jestem coraz starszy i uznałem, że trzeba pomyśleć, jak zabezpieczyć się na pozazawodowy czas życia.

W zaniku są natomiast wpisy dotyczące naszej słabującej giełdy. Ograniczam się tu do sporadycznych spostrzeżeń o ogólnej naturze inwestowania, nie zawsze poważnie i serio. Nie jestem doradcą inwestycyjnym, nie mam wiedzy analityka fundamentalnego. Analizy spółek wymagają czasu, ale i kompetencji, pozostawiam je bardziej zaangażowanym w tematykę blogerom. Od czasu do czasu pokazuję jakiś wykres na Twitterze na zasadzie spostrzeżenia, to znacznie łatwiejsze niż dogłębna analiza.

Pomimo małej liczności wpisów pozostawiam sobie przyjemność śledzenia trendów demograficznych i pisania o naciągaczach. Te tematy rzadko pojawiają się na blogach, częściej w prasie, jednak w mojej ocenie za mało. Czasem się zastanawiam, czy Polacy po prostu akceptują takie cwaniakowanie?

I to tyle planów! Właściwie to aż dość, by zapełnić rok mojego blogowania. Jako amator, który jednocześnie pracuje, nie jestem w stanie poświęcić wiele więcej czasu na blog. Tematykę uważam za domkniętą. W rok 2019 wkraczałem ze sporą ilością pomysłów, które w dużej części zrealizowałem, ale po drodze "urodziły się" następne, które czekają na swoją kolej. Mam nadzieję, że czas poświęcony na czytanie był dla Was czasem, którego nie żałujecie. Jestem ciągle otwarty na sugestie zmian i pomysły, chciałbym wnieść coś nowego do blogosfery.

1 stycznia 2019

Podsumowanie roku 2018 na blogu

Rok 2018 pożegnałem w szampańskim nastroju, także dzięki upominkowi od mBank z okazji osiemnastu lat istnienia. Gdy mBank pojawił się w Internecie, to była cyfrowa rewolucja w bankowości.

Zrobiłem postęp w precyzowaniu tematyki bloga, co widać po kategoriach. Dalej one ewoluują, o czym więc będziecie czytać w 2019 roku? Na pewno o trendach w TFI, poradach w kwestiach finansów domowych, naciągaczach, ale będą też pojawiać się ciekawe oferty i informacje o fintechach . Śledzę trendy demografii i coraz częściej piszę o emeryturach. Rzadziej natomiast poruszałem kwestie obligacji i akcji, co wiąże się zarówno z rekomendacją KNF, jak i słabym rynkiem. Wg Google Analytics przez rok liczba odwiedzających wzrosła dwukrotnie, średnia oscylowała wokół 1000 os/ m-c, a obecnie jest to znacznie więcej. Dalej jestem aktywny na Twitterze. Podobnie jak w roku poprzednim, skasuję część wpisów, jakie przestały być popularne i zdeaktualizowały się.

Na blox.pl ten blog niedawno awansował do pierwszej setki, co dla mnie oznacza, że nowe treści i zmiany znalazły więcej czytelników. Pojawiało się też nieco więcej komentarzy, głownie do wpisów dotyczących TFI (komentarzy linkujących strony komercyjne nie liczę i ich autorzy muszą liczyć się z usunięciem).

Co zmieniło się w analityce Google bloga? Zerknijcie jak było rok temu
Kanały ruchu to dla mnie głównie wyszukiwanie (69%) i bezpośrednie wejścia (14%) - ich wskaźniki wzrosły i to mnie bardzo cieszy; to jest kierunek, który chciałem uzyskać. Udział social mediów spadł do 11%, referencji do 5%, ale to naturalne - w liczbach bezwględnych dalej jest niewielka zmiana na plus.

Linki odsyłające to domena agregatorów (głównie generatorfinansowy i wolny-wybór). Na Twitterze pozyskałem nowych interesujących obserwujących - ich liczba wzrosła trzykrotnie, choć w liczbach bezwzględnych jest skromna. To pokazuje dalszy potencjał tego kanału. Z blogerów najwięcej wejść dotyczyło bloga App Funds, z którego autorem czasem wchodzę w dyskusję i wymianę opinii na Twitterze. Ostatnie źródło odesłań ma związek z z artykułem na temat boiler room na comparic.pl oraz komentarzami do wpisów Jacka Borawskiego (stockmasters.pl).

Jaki wpisy były popularne w tym roku? Tym razem lista przebojów ujawni więcej :-)

Poza podium, ale w pierwszej dziesiątce znalazł się wpis z Historii czeskich kotłowni, a także wpis dotyczący trzech bankowych platform zakupu jednostek TFI bez opłat wstępnych. Zamierzam w tym roku zaktualizować ten wpis. Nurtowały Was działania fundacji Miej Serce, bardzo dbającej o swoje przychody, ale o dość skromnych nakładach na podopiecznych. Wyłania się tez czarny koń roku 2019 - wpis o karcie Curve. Tak się składa, że często popularne stają się wpisy z poprzedniego roku, gdyż dostrzeżenie ciekawej informacji przez szerszą publikę zajmuje długie miesiące. Do tego staram się dostrzegać z wyprzedzeniem to, co może zaowocować takim zainteresowaniem.

Miejsca 5/4, ale prawie ex equo to zupełnie inne charakterem wpisy. Wyszukiwanie informacji Z czego żyją Romowie to nie gasnący hit, rok temu numer 1, teraz 5 miejsce. Miejsce 4 to opinia i zarazem promocja kart City Simplicity. Szkoda, że promocje od tych kart są ostatnio rzadziej i nie tak szczodre, jak jeszcze pół roku temu.

Miejsce 3 to informacja o mFunduszach z oferty mBanku. Oceniłem je dość wstrzemięźliwie i jak pokazują ich losy w 2018 roku, gdy giełdy załamały się, była to ocena trafna. Za jakiś czas ponownie sprawdzę, czy w sprawozdaniach funduszy doszło do istotnych zmian.

Miejsce 2 zajmuje wpis odnośnie kart walutowych Alior Kantoru - moim zdaniem dalej jest jeden z lepszych produktów bankowych, który sprawdza się podczas zagranicznych wakacji i podróży. Jego pozycji są w stanie zagrozić jedynie fintechy.

Numero uno. Niekwestionowany lider. Przebój rynkowy 2018.
Moja opinia o Revolut podkreślała najmocniejszy atut tej aplikacji i karty wielowalutowej w jednym: świetne kursy wymiany. Dlatego nazwałem go kantorem online na długo przed tym, jak inni blogerzy zauważyli jego istnienie. A dlaczego w większości nie pisali o nim wcześniej? Bo nie było afiliacji, więc nie mieli w tym interesu. Ja dodałem wzmiankę o afiliacji i swojego linka niemal rok po wpisie. Trzymam kciuki, by ta rewolucja nie spaliła na panewce, albo, co gorzej, zjadła swoje dzieci. Revolut odmienił rynek i wyraźnie przycisnął banki swoją ofertą. Czekam na więcej, a fintechów w kolejce też nie brakuje.

14 maja 2016

Zakaz spamu

W związku z wykorzystywaniem mojego bloga do celów reklamowych bez mojej zgody wprowadzam następujący cennik:

- za umieszczenie komentarza mającego charakter reklamowy bądź linku do strony firmy komercyjnej w komentarzu, podpisie, innych elementach - opłata 100zł

Nie wystawiam faktur VAT - rachunek wystawiony zostanie jak za najem od osoby fizycznej. Proszę o kontakt celem przekazania rachunku wpłaty i przelew PRZED wpisaniem komentarza. W przeciwnym razie komentarz zostanie usunięty.

20 stycznia 2015

Czy jest ratunek dla 'frankowiczów' ?

Media powołują się na rozwiązania z Węgier albo z Chorwacji i Serbii, które poprzez ustawodawstwo umożliwiają spłatę kredytów CHF znacznie taniej, ale kosztem banków.

Uważam, że nie tędy droga. Za jakiś czas rząd tych krajów się zmieni, a te same banki, które zostały zmuszone do niekorzystnych operacji, wystąpią o odszkodowanie do państwa - potężne odszkodowanie. Nie idźmy tą drogą. Pomysł utworzenia państwowego funduszu, który weźmie na siebie taki sam ciężar także nie podoba mi się jako podatnikowi, ale przynajmniej nie implikowałby takich roszczeń.

Niestety, uważam, ze nasz kraj jest za biedny by pomagać bogatym - bo ludzie, którzy wzięli kredyty frankowe nie są najbiedniejszą warstwą społeczną, a nawet nie brakuje wśród nich znanych osób, np. celebrytów czy dziennikarzy.

To, co można było zrobić - ale chyba jest za późno - to porozumieć się na linii np. NBP - SNB w kwestii możliwości przewalutowania kredytów CHF na kredyty EUR za zgodą kredytobiorców, po preferencyjnym kursie. Np. 1 EUR : 1.2 CHF. Taka operacja musi być jednak zrobiona ze świadomością, że stopy procentowe w EUR są inne. Czy warto - zostawiam do dyskusji.

29 lipca 2012

Wakacyjne wydatki - jak sobie z nimi radzić?

Fajnie, jeśli masz dyscyplinę finansową i przez rok pracy mozesz zebrać trochę oszczędności na wakacyjne podróże i wypoczynek. Często jednak jest tak, że skala wydatków w podróży zaskakuje nas - albo decydujemy się zaszaleć ciut bardziej, albo po prostu nam na wakacje brakuje. Jak wypoczywać bez popadnięcia w kłopoty?

Po pierwsze warto wyznaczyć granice szaleństwa i powiedzieć sobie jasno: na ile mnie stać? Jeśli dziura finansowa jest malutka, mamy przeczucie, że zabraknie "trochę" gotówki, to można skorzystać z karty kredytowej, a grace period odroczy problem choćby na miesiąc - do kolejnej wypłaty, a to już coś. Płaćmy więc za usługi, np. restaurację czy bilety kartą kredytową, zachowując gotówkę na sytuacje, gdy uzycie karty nie jest możliwe. Płacenie kredytówką za bilety ma też inne zalety - chargeback, o czym przekonać się mogą klienci OLT Express.

Jeśli jednak to jest za mało, warto dług na karcie - albo planowane wydatki - zamienić na limit debetowy lub linię kredytową w rachunku bieżącym. Te rodzaje pożyczek są zwykle tańsze, niż zadłużenie na karcie po grace period. Zwykle nie znaczy jednak , że zawsze - lepiej zawczasu sprawdzić to w banku. Limit czy linia kredytowa to zwykle niskie odsetki, ale zdarzają się dodatkowe opłaty - np. roczna za obsługę. Wielu klientów twierdzi, że linię w rachunku spłaca się ciężko - to możliwe, gdy brak dyscypliny finansowej, a dług jest znaczny - powoli wychodzi się na plus przed kolejną wypłatą. Alternatywa to zwykle droższy kredyt konsumpcyjny.

Na jakie wakacje Cię stać? Hm, za rok też będą wakacje - więc rozłóżmy wydatki na raty na rok: zobacz, ile możesz zaoszczędzić miesięcznie i pomnóż przez 10. Nie przez 12, bo niektóre miesiące roku mogą być trudne finansowo (święta, wyjazdy, ubezpieczenia) - otrzymasz maks, jeśli chcesz, by wakacje były co roku. Ja wolę skromniejsze wakacje, choćby agroturystyczne, co roku, niż dług na 2-3 lata.