19 kwietnia 2019

Fundusze inwestycyjne, marzec 2019

Dane z minionego miesiąca

Zmiany aktywów uporządkowane kwotowo w funduszach otwartych - na podstawie biznes.pap.pl.
Poprzedni miesiąc TUTAJ
Podsumowanie miesiąca w podziale na typy funduszy polecam na Analizy.pl

Największe wzrosty:

1. PKO Obligacji Długoterminowych 428.64 MLN PLN 24.91%
2. NN (PL) Obligacji 163.15 MLN PLN 9.13%
3. PKO Papierów Dłużnych Plus 156.4 MLN PLN 7.66%
4. Santander Prestiż Obligacji Korporacyjnych 106.34 MLN PLN 3.44%
5. Millennium Obligacji Klasyczny 100.95 MLN PLN 5.1%
6. PKO Zabezpieczenia Emerytalnego 2020 82.97 MLN PLN 6.55%
7. PZU Papierów Dłużnych POLONEZ 82.38 MLN PLN 5.41%
8. Pekao Oszczędny Plus 75.36 MLN PLN 4.64%
9. PZU Oszczędnościowy 68.16 MLN PLN 5.19%
10. inPZU Inwestycji Ostrożnych 49.73 MLN PLN 655.49%

Olbrzymi przyrost w PKO to, jak podejrzewam, przeważanie jednostek między subfunduszami, bo ogólny bilans wpłat w PKO TFI wyszedł negatywnie. Fundusze obligacji i oszczędnościowe zdominowały TOP 10. Czy słusznie, zobaczymy w dalszej części wpisu.

Największe spadki:

1. PKO Obligacji Skarbowych -760.64 MLN PLN -5.61%
2. GAMMA -185.93 MLN PLN -13.07%
3. PZU Stabilnego Wzrostu MAZUREK -95.32 MLN PLN -3.62%
4. PKO Obligacji Skarbowych Plus -91.77 MLN PLN -12.45%
5. Investor Płynna Lokata -88.08 MLN PLN -2.54%
6. QUERCUS Ochrony Kapitału -79.12 MLN PLN -6.0%
7. Skarbiec - Konserwatywny -77.17 MLN PLN -11.02%
8. Aviva Investors Akcyjny -61.99 MLN PLN -1.48%
9. Santander Prestiż Dłużny Krótkoterminowy -50.7 MLN PLN -3.45%
10. Santander Dłużny Krótkoterminowy -40.68 MLN PLN -1.54%

Wyniki funduszu PKO Obligacji Skarbowych są słabe, stąd pewnie migracja do Obligacji Długoterminowych, gdzie też są nie najlepsze, ale na tle słabego roku TFI mogą się bronić. Domyślam się, że ta olbrzymia kwotowo zmiana to klienci prawni. Klienci indywidualni powinni już dawno zorientować się, że kokosy są gdzie indziej. Również klienci Santandera przeważają środki. W stosunku do poprzedniego miesiące nie ma tu wielkich różnic.

Ogólny obraz zmiany aktywów w grupie funduszy akcyjnych wskazuje na ostrożność klientów, nieznaczne przeważanie z akcji szerokiego rynku na małe spółki, szukanie zysków.

Najczęściej kupowane fundusze

Wśród klientów platform bankowych przeważa apetyt na fundusze niskiego ryzyka: UniProfit Plus, UniOszczędnościowy, mFundusze: Konserwatywny, Oszczędnościowy, NN Olbligacji, BNP Paribas Obligacji. mBank wymieniał jednorazowo w marcu szereg innych funduszy z tego profilu. O wiele rzadziej kupowano fundusze wyższego ryzyka, jak ostatni przebój wyników 3M, Investor Sektora Nieruchomości i Budownictwa (Bossafund), oraz PKO Akcji Rynku Złota.

Aktualności

Zacznę od nawiązania do rady TFI Allianz, jaką opublikowałem prawie pół roku temu we wpisie TUTAJ. Dotyczyła ona strategii inwestycji w funduszu Structured Return. Otóż skorzystałem z rady, zainwestowałem, i choć nie trafiłem dokładnie w dołek, to udzielona rada dała mi przyzwoity zysk. Dokładne trafienie przyniosłoby jakieś 4% zysku:

Teraz mogę czyhać na kolejny wystrzał VIX, by próbować szczęścia. Warto pojawić się na Twitterze!

Także dzięki Twitterowi dowiedziałem się o promocji na fundusze BPS TFI: do końca czerwca 2019 r. TFI nie pobiera wynagrodzenia stałego i zmiennego za zarządzanie subfunduszami BPS Płynnościowym i BPS Obligacji Korporacyjnych. Fundusze te dostaniecie na platformie Bossafund. Brak kosztów powinien poprawić wyniki, które w minionym roku były fatalne za sprawą Getback. A skąd to przekonanie, że brak kosztów ma znaczenie?

Kilka miesięcy temu informowałem o platformie AXA do zakupu jednostek typu D, dla których koszty zarządzania są niższe. Z perspektywy czasu widać, że to ma znaczenie: wynik jednostek typu D wyraźnie pokonuje podstawowy typ A już w terminie 3M (ostatnia kolumna poniżej).

W AXA TFI to porównanie ładnie wyszło, dzięki temu, że ten sam fundusz ma różne typy jednostek. To zupełnie inna droga niż w PZU, gdzie powołano inne fundusze dla własnej platformy: inPZU. I tu sprawa nie jest taka oczywista, co za chwilę zobaczymy w wynikach 3M z dnia 2019-04-15. Jak miesiąc temu listuję najlepsze i najgorsze wyniki funduszy otwartych.

Fundusze niskiego ryzyka

Wzloty w terminie 3M:
Allianz PIMCO Global High Yield Bond (Allianz SFIO) 4.7%
NN (L) Globalny Długu Korporacyjnego (NN SFIO) 4.6%
PZU Dłużny Rynków Wschodzących (GI FIO) 4.3%
Esaliens Makrostrategii Papierów Dłużnych (Esaliens Parasol Zagraniczny SFIO) 4.0%
Skarbiec Global High Yield Bond (Skarbiec - Global Funds SFIO) 4.0%
inPZU Obligacje Rynków Wschodzących (inPZU SFIO) 3.9%

Nietypowo pokazuję 6 pozycji, by widać było różnicę między dwoma funduszami PZU. W TOP 5 nie zmieścił się dolarowy fundusz Pekao, który nadspodziewanie długo dobrze się trzyma. W tej grupie prawie zawsze występuje jakiś fundusz PIMCO, tym razem globalny wysoko-kuponowych obligacji. Sama zagranica.

Upadki w terminie 3M:
DB Fund Instrumentów Dłużnych (DB Funds FIO) -1.0%
Novo Papierów Dłużnych (Novo FIO) -1.0%
Optimum Konserwatywny (Optimum FIO) (d. Optimum Gotówkowy) -0.8%
Rockbridge Superior Dłużny (Rockbridge Superior FIO) (d. Rockbridge Superior Pieniężny) -0.7%
Optimum Obligacji (Optimum FIO) -0.5%

Fundusze DB Fund prowadzi Opera i zdaje się nie ma powodu do chwały, bo Optimum to też marka Opery. Spadki może niewielkie, ale to bolączka całej grupy funduszy. Zaraz, możecie spytać, a co się dzieje z funduszami pozycjonowanymi na polskie papiery?? Postanowiłem poszukać ich wyłącznie pod kątem zysku.

Fundusze niskiego ryzyka polskich papierów

Wzloty w terminie 3M:
Aviva Investors Dłużnych Papierów Korporacyjnych (Aviva Investors FIO) 1.9%
Millennium Obligacji Korporacyjnych (Millennium SFIO) 1.7%
Santander Prestiż Obligacji Korporacyjnych (Santander Prestiż SFIO) 1.7%
Alior Papierów Dłużnych (Alior SFIO) 1.6%
Santander Obligacji Korporacyjnych (Santander FIO) 1.6%
GAMMA Obligacji Korporacyjnych (GAMMA FIO) 1.5%

I oto są! Jak na kwartał, to fundusze obligacji korporacyjnych mocno odbiły, wyraźnie wyróżniają się od funduszy uniwersalnych czy skarbowych. Gdyby ktoś chciał kupić Millennium OK, to w banku są aktualnie sprzedawane jednostki bez prowizji. Z kolei na Bossafund wycofują się z dystrybucji, ostatnim dniem przyjmowania zleceń nabycia/odkupienia/konwersji dotyczących jednostek uczestnictwa funduszy Millenium TFI jest 27 czerwca 2019 r.

Pozostałe fundusze

Wzloty w terminie 3M:
Allianz Małych Spółek Europejskich (Allianz SFIO) 18.5%
Allianz Artificial Intelligence (Allianz SFIO) 18.1%
Skarbiec Spółek Wzrostowych (Skarbiec FIO) 18.0%
Caspar Akcji Europejskich (Caspar Parasolowy FIO) 16.7%
Allianz Europe Equity Growth Select (Allianz SFIO) 15.6%

Rynki rozwinięte. Allianz siedzi i zawija w sreberka zyski ;-) Przyznam się, że tym funduszom jeszcze nie zaglądałem pod ..., er, w sprawozdanie. Nieco niżej uplasowała się cała grupa funduszy rynków rozwiniętych, ale są i reprezentanci rynków wschodzących.

Upadki w terminie 3M:
Novo Globalnego Dochodu (Novo FIO) -4.1%
Investor Turcja (Investor SFIO) -3.3%
ALTUS Absolutnej Stopy Zwrotu Nowej Europy (FIO Parasolowy) (w likwidacji) -3.2%
MetLife Akcji Ameryki Łacińskiej (Światowy SFIO) -3.0%
Opera Equilibrium.pl (Opera FIO) -2.7%

Korekta o dużej sile dotknęła tureckie papiery po rekomendacji JP Morgan i wystraszyła inwestorów. Taka samospełniająca się prognoza, gdy rynkowi brakuje zaufania do Erdogana. A jak wiemy, zaufanie jest walutą. Również Ameryka Łacińska w korekcie.

Moje zestawienia pokazują wyniki 3M, który to termin wydaje się OK przy ocenie trendu obligacji. Ale akcje to przecież fale krótkie, więc może 3M to za długo, by pokazywać ciekawe zmiany? Zobaczmy analogiczne zestawienie TOP 1M.

Wzloty w terminie 1M:
Allianz Global Metals and Mining (Allianz SFIO) 6.1%
Rockbridge Akcji Rynków Wschodzących (Rockbridge FIO Parasolowy) 6.07%
Allianz Małych Spółek Europejskich (Allianz SFIO) 5.37%
Rockbridge Akcji Globalnych (Rockbridge FIO Parasolowy) 5.32%
Esaliens Globalnych Zasobów (Esaliens Parasol Zagraniczny SFIO) 4.74%

Jakby odbicie na surowcach, za którą to grupą nie przepadam, ale też pojawiają się rynki wschodzące. Jak sądzicie moi Czytelnicy, czy wyniki 1M są ciekawszym wskaźnikiem?

IKB

Utrzymuje się nadal szerokie wskazanie indykatora z przewagą akcji różnych rynków: rozwiniętych wschodzących, globalnych... Reprezentacja obligacji wygląda za to skromnie.

Treści zawarte na tym blogu nie stanowią rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie treści zawartych w biuletynie. Autor blogu nie świadczy doradztwa w związku z opisywanymi transakcjami ani nie udziela porad inwestycyjnych lub rekomendacji zawarcia transakcji, co oznacza, że udzielone informacje nie mają charakteru porady inwestycyjnej lub rekomendacji. Ostateczna decyzja zawarcia transakcji należy wyłącznie do Czytelnika. Autor nie występuje w roli pośrednika ani przedstawiciela. Przed zawarciem jakiejkolwiek z opisywanych na łamach bloga transakcji, każdy Czytelnik powinien, nie opierając się na informacjach publikowanych na łamach bloga, określić jej ryzyko, potencjalne korzyści oraz straty z nią związane, jak również charakterystykę, konsekwencje prawne, podatkowe i księgowe transakcji oraz konsekwencje zmieniających się czynników rynkowych.

12 kwietnia 2019

Umowa abonamentowa z Play - moja odyseja

Obserwujący mój profil na Twitterze wiedzą, że długo borykałem się z firmą Play, by otrzymać telefon. Postanowiłem opisać swój przypadek, gdyż uważam, że można z niego wyciągnąć wiele ciekawych wniosków ucząc na moich (i firmy) błędach, a przy okazji przyjrzeć się tej giełdowej spółce.

1. Na początku stycznia udałem się do salonu Play w centrum handlowym. Zawierałem aneks do umowy na telefon z abonamentem, jego warunki nie odbiegały specjalnie od typowych. Mniejsza zresztą o to, czy umowa była korzystna; było mi akurat wygodnie ją zawrzeć. W trakcie tego informowałem sprzedawcę, że mam nowy dowód osobisty i pokazałem mu dowód. On twierdził, że to nieważne, liczy się tylko PESEL. Potulnie się zgadzam, bo co ja mogę wiedzieć o wewnętrznym funkcjonowaniu systemów Play? Drukujemy umowę, która zawiera stary numer dowodu, a według której należy mi się nowe urządzenie (telefon). Sprzedawca obiecuje, że dostanę go DHL-em, bo akurat w salonie nie ma tego modelu.

Dużo później zauważam na pieczątce, że pracownicy salonu nie są pracownikami Play, ale spółki 360 Circus. To partner Play, domyślam się jedynie, że może działać w modelu franczyzy, albo body leasingu, i to chyba robi różnicę. Jakość pracy ludzi w tym salonie jest bardzo niska, o czym zaraz się przekonamy.

2. Po paru dniach zgłasza się kurier DHL, ale nie chce umówić się ze mną na odbiór w inne miejsce niż wskazane na paczce, ani na inną godzinę (niż moje godziny pracy, ot, podejście do klienta). System DHL nie umożliwiał wówczas przekierowania paczek (pracownik o tym wiedział). Zmusza mnie to do wizyty w DHL na peryferiach kilka dni później, tracę mnóstwo czasu, a paczki nie dostaję! Została wysłana ze starym numerem dowodu, który to dowód obowiązuje jako dokument odbioru, PESEL się nie liczy.

Pierwsze wnioski: nigdy nie zgadzajcie się, by Wasze umowy zawierały nieaktualne dane dokumentów. Lepiej odstąpić od umowy. Drugi wniosek: DHL ma poważny problem z jakością usług. I z tego, co wiem od innych blogerów, dotyczy to też innych firm kurierskich. Kolejny wniosek: kryzys demograficzny i rynek pracy pracownika przekłada się na jakość usług.

3. Zgłaszam sytuację z DHL w tym samym salonie po tygodniu od zawarcia umowy. Podczas zgłoszenia kolejny pracownik błędnie przepisuje nr dowodu i muszę go poprawiać (brakowało jednej cyfry). W zgłoszeniu proszę o dostawę na inny adres i oczywiście na nowy nr dowodu. Jestem zapewniany, że ktoś wkrótce się ze mną skontaktuje.

Nie zdawałem sobie sprawy wówczas z tego, że salon zrobił przy mnie dwa zgłoszenia w systemie komputerowym Play. Pierwsze ma błędny numer dowodu, z brakującą cyfrą, drugie na poprawny. Wydruk, jaki dostałem ostatecznie i podpisałem, to drugie zgłoszenie, już z poprawnym numerem dowodu. Będę w dalszym tekście odwoływać się często do tych dwóch zgłoszeń. Papierowe potwierdzenia zgłoszeń pozbawione są numeru nadanego w systemie, jakim posługują się konsultanci. Salon zrobił poważny błąd, zatwierdzając oba zgłoszenia w systemie Play, mimo że tylko jedno miało podpis.

4. W ciągu kolejnych tygodni następuje kompletna cisza ze strony Play. Ale skoro to firma od telefonii, to może po prostu zadzwonić i spytać, to takie proste! Parokrotnie dzwonię do obsługi klienta, jestem informowany, że za parę dni ktoś się do mnie zgłosi. Nikt się nie zgłosił, mam wrażenie, że konsultanci się ze mnie naśmiewają i robią wszystko, by mnie zbyć. To samo robi Play na Facebooku. W kolejnych rozmowach konsultanci przytaczają argument, że Play ma 30 dni na odpowiedź i mam po prostu czekać cały ten czas. Mam wrażenie, że robią to złośliwie, bo się naprzykrzam, będą czekać do ostatniej chwili. I niewiele się mylę, co wkrótce się okaże. Przy okazji: Play każe sobie płacić za każde połączenie do infolinii złotówkę.

5. Próbuję innego kanału załatwienia sprawy. Opisuję jeszcze raz sytuację i wysyłam mail do Play na początku lutego. W odpowiedzi wymaga się ode mnie podania szczegółowych danych, w tym PESEL i hasło. Nie uważam tego za bezpieczny pomysł: kto tam wie, jak maile krążą między serwerami? Piszę za to prośbę o pomoc do instytucji konsumenckich, w tym UOKiK i UKE.

UKE odpowiada, że muszę monitować przedsiębiorcę i że brak dostarczenia telefonu nie zwalnia mnie z obowiązku płacenia faktury. UOKiK stwierdza, że nie zajmuje się sprawami indywidualnymi, tylko tam, gdzie chodzi o zbiorowy interes konsumentów. Od spraw indywidualnych jest Rzecznik Konsumentów. Ten odpowiada, że owszem i tak, ale mailowy kontakt odpada. Tylko kontakt osobisty lub list polecony. Kontakt osobisty wymagałby ode mnie zarwania pracy, a list polecony w dobie poczty opóźnionej dojdzie pewnie po paru dniach, a odpowiedź po paru tygodniach. Postanawiam uzbroić się w cierpliwość.

Wniosek: w sprawach indywidualnych nie licz za bardzo na instytucje konsumenckie, a szczególnie wtedy, gdy nagli Cię sytuacja. Młyny sprawiedliwości mielą powoli i nie zawsze są frontem do klienta.

6. Po kontaktach mailowych Obsługa Klienta dzwoni do mnie, ale tak krótko, że nie daję rady odebrać telefonu w porę. Sytuacja powtarza się i w końcu dostaję SMS o zamknięciu zgłoszenia.Dlatego dzwonię ja, podczas kolejnego kontaktu pytam o możliwość anulowania umowy albo przynajmniej opóźnienia terminów płatności faktur do czasu otrzymania telefonu. W końcu kto wie, kiedy to będzie? Konsultant twierdzi, że jest to możliwe tylko w salonie.

7. Udaję się tego samego dnia do salonu. Odbywam nieprzyjemną rozmowę, sprzedawca odmawia mi anulowania umowy z winy Play, także odroczenia płatności. Obraża mnie twierdząc, że nie podejmuję współpracy w celu rozwiązania problemu "bo nie wysłał pan mailem PESEL". Odsyła mnie na infolinię. Odmawia praktycznie wszystkiego, a jego jedynym pomysłem jest napisanie kolejnego zgłoszenia w celu ponaglenia poprzedniego, tego z punktu nr 3.

Co też czynię. Wówczas jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, że ponaglenie to nie ma żadnego sensu - wskazywało ono numer pierwszego zgłoszenia, które nieprawidłowo zrobił ten sam salon. Konsultant w salonie ponownie wprowadził mnie w błąd, twierdząc, że wydruk, jaki mam, odpowiada numerowi zapisanemu w ponagleniu.

8. Po 30 dniach od pierwszego zgłoszenia dostaję SMS z DHL o paczce w drodze. Godzinę później dzwoni Play z propozycją przysłania im skanu dowodu, to wyślą paczkę jeszcze raz (?!?). Oczywiście nie mam czasu w pracy wysyłać skanu, ani nie widzę sensu tego działania, szczególnie po SMS z DHL.

9. Kurier DHL proponuje mi dostawę telefonu godzinach, w jakich pracuję, nie chce przyjechać po południu. Umawiam się w biurze za dwa dni i wówczas pojawia się kurier i paczka. Stary numer dowodu został w dokumencie nadania, ale dodano adnotację o zmianie dowodu i jest nowy numer, ale uwaga - ten niepoprawny, z brakującą jedną cyfrą. To skutek złego zgłoszenia, jakie zrobił salon w punkcie 3. Zgłoszenia, jakiego nie podpisałem.

Wniosek w tym punkcie co do jakości salonu powinien sobie wyciągnąć Play. Ale może zamiast tego spytajmy: dlaczego procedury Play nie obejmują najprostszej nawet weryfikacji przepisywanych numerów dowodów? Przecież taki numer ma określoną ilość znaków. Ba, musi przechodzić weryfikację cyfry kontrolnej. Część dokumentów ma ograniczoną datę ważności, ale system podczas zawierania umów wyraźnie ignoruje ten fakt. Ciekaw jestem, czy system Play korzysta z bazy dowodów zastrzeżonych na jakimkolwiek etapie?

10. Dzwonię i zgłaszam problem telefonicznie. Trafiam na konsultanta, który wyraża zrozumienie dla sytuacji i obiecuje zrobić dobry opis. Konsultant radzi skorzystać z systemu Play24. Dlaczego nikt tego nie sugerował wcześniej? System Play24 nie zawiera moich zgłoszeń wykonanych telefonicznie i w salonie. Jest tylko zgłoszenie mailowe.

Wniosek: miałem wyjątkowe szczęście trafić na życzliwą osobę, jednak infolinia Play ostatecznie utraciła u mnie wiarygodność pod kątem przekazywanych informacji i synchronizacji działań. Kompetencje wielu osób, z jakimi się tam zetknąłem, są tak niskie, że nie mogą one ani podjąć decyzji, ani udzielić prawdziwej informacji.A do tego za każde wykonane połączenie płacimy 1 zł ! Bezczelność. A Play24? Na pewno nie jest projektowany pod kątem wygody klientów.

11. Czuję, że telefoniczne zgłoszenia nie działają jak trzeba i wpadam na pomysł, by podjechać do innego salonu Play. I to jest bingo - salon jest własnością P4, pracownicy okazują mi zrozumienie i opisują całą sytuację w obszernym zgłoszeniu. Ponadto dostaję numery moich dwóch zgłoszeń zrobionych w pierwszym salonie. Oba są w systemie, pomimo, że podpisałem tylko drugie z nich. Salon z galerii handlowej nie anulował złego zgłoszenia, ani nie poprawił, tylko wysłał dwa. Skutkiem tego dostałem ponownie paczkę DHL ze złym numerem dowodu.

Ponadto okazuje się, że w systemie jest nadal mój stary numer dowodu i wyjaśnia się, dlaczego. System komputerowy Play blokuje edycję danych klienta w czasie, gdy wykonano do niego wysyłkę - do czasu potwierdzenia odbioru jej. Dlatego ani salon, ani obsługa innych kanałów nie mogą poprawić moich danych i robią zgłoszenia. Po odbiorze i ponownym nadaniu paczki edycja znowu jest zablokowana. Trzeba wybitnego szczęścia, by zgłoszenie o zmianie danych klienta trafiło na moment, gdy paczka jest w rękach Play i zarazem zgłoszenie to było obsługiwane. To błędne koło: nie można zmienić danych, bo paczka jest w drodze, gdy paczka przychodzi, poprawiają dane na niepoprawne z winy salonu, wysyłają paczkę i znowu sytuacja się powtarza. A że nikomu się nie spieszy, każdy taki obieg to kilka tygodni. Pracownicy informują mnie też, że przy poprzednich zgłoszeniach jest bardzo mało informacji, krótki opis. Infolinii nie chciało wpisywać się więcej treści.

Wniosek: system i procedury Play są fatalne. Ja jestem ich ofiarą.

12. Robię kolejne zgłoszenie internetowo w Play24 w celu zwiększenia priorytetu poprzedniego, za radą salonu. Okno na treść głoszenia jest bardzo małe, jakim cudem jakikolwiek klient byłby w stanie opisać taką sprawę jak moja? Jest połowa lutego. Dostaję odpowiedź po trzech dniach, że już za kilka dni załatwią sprawę. Nic takiego się nie stało - czyli były to kolejne kłamstwa.

13. Początek marca - 55 dzień umowy z Play Polska, w którym dostaję zamówioną słuchawkę. A parę tygodni wcześniej zamówiłem telefon z Chin. Przyszedł po 28 dniach, czyli dwa razy szybciej. Był też tańszy niż w salonie.

Wniosek: kupowanie telefonu w ramach abonamentu to ryzykowna decyzja. Lepiej dokonać dwóch transakcji. Przy okazji: odradzam abonament bez limitu kosztów.

14. Ponad tydzień później Play proponuje w ramach rozpatrzenia moich zgłoszeń rekompensatę w wysokości podwójnego abonamentu. Czy Waszym zdaniem to odpowiednia rekompensata za stracony czas, nerwy, liczne telefony? Bo moim nie, tak mniej więcej 10x do 100x za mało. Tyle że w walce o to byłbym znowu w trudnej pozycji.

Wniosek: bardzo wątpliwe, by Play miał audyt wewnętrzny z prawdziwego zdarzenia, bo ten na pewno by alarmował o fatalnym działaniu poszczególnych jednostek oraz kooperanta. Nie znalazłem na stronach Play żadnych informacji o takim dziale, ale za to znalazłem ogłoszenie o pracę na takie stanowisko, z grudnia 2018 r. Nie ma też żadnych informacji o kierownikach czy dyrektorach działów związanych z obsługą klienta. Informacja taka chyba stanowi największą tajemnicę firmy, bo w każdym kanale mi jej odmówiono. To trochę jak w mafii - szeregowi dealerzy nie wiedzą, kim jest szycha nad nimi. Tak, przynajmniej ochrona informacji personalnych jest na wysokim poziomie. Zastanawiam się tylko, za co biorą pieniądze ci menedżerowie, skoro ani ich obecność nie jest namacalna, ani funkcjonowanie całości nie świadczy o tym, by działali? Z drugiej strony, oczami potencjalnego akcjonariusza, widzę tu olbrzymie pole do poprawy.

5 kwietnia 2019

Dlaczego nauczyciele strajkują?

W przededniu strajku w social mediach przetacza się dyskusja o nauczycielach, nie brakuje słów krytyki i braku zrozumienia. Nauczyciele żądają podwyżek płac, ale nie można na to żądanie patrzeć tylko z perspektywy wysokich wymagań finansowych. Mogę coś na ten temat powiedzieć, bo znam to środowisko. Za strajkiem stoi poczucie krzywdy.

Obecnie początkujący nauczyciel bez przygotowania pedagogicznego i studiów może zarabiać poniżej minimalnej krajowej. Tylko ułamek doświadczonych wieloletnich nauczycieli dyplomowanych, otrzymujących dodatki, osiąga średnią krajową. Ten pułap na starcie kariery nauczyciela wydaje się niemal nieosiągalny, patrząc z perspektywy włożonego wysiłku. Praca nauczyciela nie jest poprawnie wyceniana, bardzo słabo premiuje się osiągnięcia, wyniki w nauczaniu. Tu nie ma cen rynkowych, bo głównym pracodawcą jest państwo, szkoły prywatne to niewielki odsetek całości. A tymczasem płace szerokiego rynku rosną, wspierane przez rosnącą płacę minimalną i programy socjalne jak 500+.

Państwo jest beneficjentem wzrostu płac w wielonasób: ściąga więcej podatku PIT, korzysta na konsumpcji, rosną wpływy ZUS. Z drugiej strony, państwo jest pracodawcą budżetówki. Już rok temu we znaki dawały się wakaty i protesty policjantów, i ich żądania spełniono. Protestowały i jeszcze zapewne dalej będą protestować pielęgniarki, których w służbie zdrowia brakuje tak drastycznie, że zamykane są szpitalne oddziały. Sytuacja w państwowej służbie zdrowia jest napięta i nie ma jaskółek poprawy. Państwo po prostu nie chce płacić ludziom stawek rynkowych, a chce korzystać na wzroście płac. Mieć ciastko i zjeść ciastko. Wzrost płac w budżetówce jest nieuchronną konsekwencją ogólnego wzrostu i nie branie go pod uwagę w finansach jest karygodnym błędem. A wmawianie społeczeństwu, że takie żądania są wrogie, to działanie iście w stylu propagandy totalitarnej. Przy utrzymaniu takiej sytuacji jakość usług państwa będzie spadać na dno.

A teraz pora na nauczycieli. Wg GUS nauczycieli jest niemal pół miliona. Ta ilość oznacza, że każda podwyżka jest bolesna dla budżetu i od lat próbuje się prawa nauczycieli ograniczyć. Słabe płace w zawodzie sprawiają, że mit pewnego zatrudnienia i pokusa benefitów jak wakacje nie wystarcza. Rynek pracy można postrzegać jako wiele mikro-rynków poszczególnych zawodów. Każda osoba może wybrać zawód, do którego ma predyspozycje, ale nie jest skazana na wyłącznie jeden. Dobry matematyk może zostać programistą (ba, nawet filozof!), anglista - tłumaczem przysięgłym itd. Można powiedzieć, że rynek pozwala na substytucję niektórych specjalistów innymi. Osoby, które związały się z zawodem nauczyciela wiele lat temu mają ten wybór ograniczony. Teraz mogą mieć uzasadniony żal, że podbija się płace minimalne ogółowi, a im daje mniej.

Propozycje rządowe, by zwiększyć pensum nauczycieli o 33%, jednocześnie wskazując wyższe kwoty, wydają mi się zwykłym kiwaniem przez cwaniaczka. Nie da się bowiem podnieść pensum bez podnoszenia ilości godzin pracy (jak się deklaruje), bo narzucono nauczycielom zbyt wiele obowiązków. Co prawda część nauczycieli jest na tyle dobrze zorganizowanych, że pracuje ponad etat, by zarobić więcej, ale dla wielu jest to wysiłek na dłuższą metę nie do przyjęcia. Czasem łączą części etatu w paru szkołach, nawet na rożnych poziomach, jak do tego dołożyć 33%?Skutkiem ubocznym podniesienia pensum byłaby adekwatna redukcja etatów - kto się na tyle zgodzi? Do tego rządowe obietnice są gruszkami na wierzbie - rozłożone na wiele lat w przód.

Dodajmy do tego tło. TVP na prawo i lewo trąbi o sukcesach finansowych. Miliardy, dziesiątki miliardów zysku. Rozdawanie 500+ każdemu dziecku i 1000 emerytowi. I w tej sytuacji ma nie być żądań płacowych? Gdy byle menel może otrzymywać z budżetu pięćsetek tyle, co nauczyciel? To jest jawna kpina z odpowiedzialnego zawodu i proszenie się o dalsze kłopoty jak np. kolejne żądania i obniżenie poziomu nauczania. Nie można robić wyjątków we wzroście wynagrodzeń, bo to się skończy katastrofą, na którą budżetu na pewno nie stać. Mimo to jest parcie właśnie w takim kierunku: rozdawnictwo i niechęć płacenia za pracę.

Na Twitterze jedna z osób, którą obserwuję, @Wad_emecum, słusznie zauważył, że nauczyciele powinni wywalczyć sobie przede wszystkim indeksacje płac w oparciu o średnią czy płacę minimalną. Rządowa propozycja rozłożona na lata może nawet nie rekompensować obecnego i przyszłego wzrostu płac. Ponadto uważam, że czas poluzować siatkę płac w zawodzie nauczyciela tak, by stał się konkurencyjny w stosunku do zawodów pokrewnych w poszczególnych przedmiotach nauczania. Kto zatrudni się jako nauczyciel informatyki, mając szansę na lepsze zarobki w firmach IT? Jak na niskich płacach nauczycieli wyjdą nasze dzieci, gdy jakość szkół adekwatnie spadnie? Jak to się ma do równych szans dzieci i prawa do edukacji?

29 marca 2019

Jak wypłacić gotówkę z karty kredytowej bez prowizji?

Jedyny znany mi nie budzący wątpliwości sposób wypłaty gotówki z karty kredytowej stworzyła sieć Euronet jako specjalną usługę pod nazwą "Przekaz Bankomatowy". Jest to przekaz gotówki pomiędzy dwoma osobami fizycznymi dostępna w bankomatach Euronetu. Wygląda to tak: właściciel karty kredytowej wkłada kartę i zleca przekaz bankomatowy. Wprowadza swój PESEL, numer telefonu i numer telefonu odbiorcy. Odbiorcą musi być inna osoba fizyczna. Podaje kwotę i dostaje potwierdzenie z numerem zlecenia. Ten numer musi przekazać odbiorcy Odbiorca dostaje z Euronetu informację oraz PIN. Może podejść do bankomatu bez żadnej karty, wybrać opcję wypłaty przekazu i wskazać swój PESEL, numer zlecenia i PIN. Otrzymuje gotówkę - a obie osoby nie płacą prowizji. Usługa wymaga zatwierdzenia regulaminu napisanego drobnym maczkiem oraz jest ograniczona kwotowo do 2000 zł / rok. To niewiele, więc można powiedzieć, że to rozwiązanie ratunkowe. Transakcje tego typu są monitorowane, także limity, a próby ich obejścia wiązały się z przykrymi niespodziankami. Szczegółowy regulamin jest na stronie Euronetu.

Internauci dotąd testowali także sposoby związane z kartami fintechów. Na blogu często wspominam o kartach: Curve i Revolucie. I tu będzie słowo ostrzeżenia.

Przedstawienie Karty Curve było w TYM wpisie, a Revoluta TUTAJ.

Rok temu wypłata z użyciem karty Curve udawała się bezprowizyjnie, bo karta początkowo nie przenosiła kodów MCC. Obecnie już tak nie jest, czyli transakcja dalej pozostaje bankomatowa dla podpiętej karty kredytowej.

Odradzam również zasilenie Revoluta kartą walutową, by następnie przelać czy wypłacić środki. Zespół Revoluta monitoruje transakcje i prawdopodobne jest, że takie połączenie wpadnie w sito procedur compliance. A konsekwencje tego mogą być przykre, włącznie z blokadą konta. Najcwańsi próbowali użyć też kart w różnych kombinacjach. Odradzam korzystanie z tej drogi. Choć w przeszłości mogła się powieść, to trzeba mieć świadomość, że był to okres raczkowania tych firm. Z każdym dniem bardziej prawdopodobne jest, że każda taka droga zostanie gwałtownie zamknięta, zarówno przez banki, jak i fintechy. Świadczy o tym zarówno mój ostatni wpis na temat Citi Handlowego, jak i coraz częstsze skargi na Revoluta w związku z procedurami kontrolnymi. Procedury compliance fintechów są coraz szczelniejsze, ich łamanie skłania do stosowania ostrych środków, a konsekwencją są kłopoty użytkowników, którzy potem skarżą się na zablokowane konta i pieniądze. Już teraz monitoring wyłapuje nawet transakcje, które są poprawne, ale potencjalnie podejrzane. Szczególnie duże zainteresowanie budzą transakcje wysoko kwotowe, po których można spodziewać się wymogu wskazania pochodzenia środków. Apeluję, by używać nowinek kartowych zgodnie z ich przeznaczeniem: wówczas ustrzeżemy się nieprzyjemnych sytuacji. Szkoda odcinać się od możliwości, jakie właśnie fintechy nam dały.

27 marca 2019

Citi na wojnie z Revolutem. Czy karta Curve coś pomoże?

Spider's Web jako pierwszy opublikował ciekawą informację: Citi Handlowy rozpoczął naliczanie opłat za użycie karty kredytowej do zasilenia konta Revolut. I to niemało, 8% prowizji, minimum 10 zł.

Jeśli nie wiesz, czym jest Revolut, przeczytaj wpis TUTAJ.

Bank już w 2018 roku zmienił regulamin, dodając do niego punkt odnośnie transakcji szczególnych. W definicji takiej transakcji znalazła się m.in
"- Transakcja u podmiotów świadczących usługi w zakresie wymiany walut, walut wirtualnych i środków płatniczych oraz pośredniczących w wymianie"
Do tego podpunktu jak ulał pasują fintechy od kart i rachunków. Można by podejrzewać, że Citi poszedł na wojnę z fintechami, ale wygląda na to, że Citi chciało zaadresować kwestię wymiany walut i przelewów, a tu Revolut właśnie znalazł się na celowniku banku w sposób szczególny. Po wprowadzeniu Revoluta zasilenia rachunku w ciężar karty były bardzo popularne, bo inną opcją były przelewy zagraniczne. Dopiero w tamtym roku Revolut przenosił rachunki PLN użytkowników z Polski do banku w Polsce, o czym informowałem na blogu. Można więc zasilać złotówkami Revoluta zwykłym przelewem krajowym, co zajmie dzień roboczy. Zasilenie kartą jest natychmiastowe, ale jak widać pojawiają się opory przed kartami kredytowymi. Revolut sam też się nieco przed nimi broni i np. monitoruje, czy karta kredytowa została użyta do zasilenia w parze z wypłatą z bankomatu.

Na ile system Citi działa, czy prowizja mierzy w inne fintechy, czy tylko niektóre operacje i czy można go obejść? By się o tym przekonać, zrobiłem eksperyment. Jako użytkownik karty Curve podpiąłem pod nią kredytówkę Citi. Wykonuję regularne zakupy z użyciem takiej kombinacji i dotąd nie spotkała mnie z tego tytułu wspomniana prowizja. A przecież Curve potencjalnie podpada pod definicję podmiotu od transakcji szczególnych - wykonuje przewalutowania. Następnie zasiliłem Revoluta środkami z kredytówki poprzez kartę Curve. Było to w sobotę, i już z datą poniedziałkową oprócz rozliczenia weekendowych transakcji zostałem obciążony prowizją 10 PLN. To oznacza, że karta Curve jak przejściówka nie uchroni przed prowizją Citi dla zasilenia Revoluta.

Wykorzystanie kredytówek do operacji, które potencjalnie mogą być gotówkowe, jest śliskie, więc próba ograniczenia ich nie dziwi mnie. Jednak definicja transakcji szczególnej okazuje się być tak szeroka i niespójna, że zdecydowanie mi się nie podoba. Citi powinno doprecyzować ją, w innym wypadku można dojść do wniosku, że jeszcze nie raz zaskoczy użytkowników broniąc swoich interesów (np. kursów wymiany i spreadu). Bez tego karta Citi traci w moich oczach, mimo że polecałem ją na blogu, nieprzejrzystość użycia tego punktu regulaminu skłania mnie do ograniczenia jej użycia.

PS. Przypominam o promocji na kartę Curve - w dalszym ciągu nowi użytkownicy są nagradzani 5 GBP.