7 listopada 2026

Kochane dzieci. Jak zmieniały się powody, dla których ludzie mieli potomstwo

Dlaczego ludzie decydują się na dzieci? A może przez większą część historii wcale się na nie nie decydowali, lecz po prostu je mieli? Ten wpis jest próbą prześledzenia, jak zmieniały się motywacje związane z rodzicielstwem od epoki kamienia aż po XXI wiek. Na końcu czekają wnioski, które trudno uznać za szczególnie optymistyczne.

Około 20 tysięcy lat temu – w epoce kamienia (górny paleolit), gdy ludzie żyli jeszcze jako koczowniczy łowcy-zbieracze – posiadanie dzieci miało zupełnie inny charakter niż obecnie. W tamtych czasach posiadanie dzieci było czystą koniecznością biologiczną oraz jedynym sposobem na przetrwanie grupy. Ludzie żyli w małych, rodzinnych grupach (klanach). Podobnie jak inne ssaki, ludzie podążali za silnym instynktem biologicznym. Seks był naturalną częścią życia klanu, a ciąża była naturalną konsekwencją współżycia, choć trudno dziś stwierdzić, jak dokładnie w tamtej epoce rozumiano sam mechanizm zapłodnienia.

Surowe warunki życia, urazy, infekcje, ataki drapieżników i głód sprawiały, że do wieku dorosłego dochodził tylko ułamek rodzących się dzieci. Liczne porody miały istotną zaletę dla klanu, by ten po prostu nie wymarł.  Większa liczba członków grupy oznaczała łatwiejsze polowanie na dużą zwierzynę (np. mamuty), lepszą obronę przed drapieżnikami oraz innymi grupami ludzkimi. Liczne figurki tzw. Wenus (np. słynna Wenus z Willendorfu), przedstawiające kobiety o bardzo przerysowanych cechach kobiecych (duże piersi, szerokie biodra) wielu archeologów interpretuje jako symbole płodności i macierzyństwa, choć ich znaczenie pozostaje przedmiotem dyskusji.

Z drugiej strony, nie był to świat wolny od dzieciobójstwa. Badacze spierają się odnośnie tego, ile noworodków w społecznościach łowców-zbieraczy uśmiercano. Matka wędrująca za stadem nie była w stanie nieść i wykarmić dwójki małych dzieci naraz. Jeśli noworodek urodził się za wcześnie (gdy starsze dziecko wciąż wymagało noszenia) albo klan cierpiał głód, prawdopodobnie porzucano go lub zabijano. Szczególnie trudna mogła być sytuacja dzieci rodzących się z poważnymi wadami lub chorobami, gdyż klan nie mógł pozwolić sobie na obciążenie osobą, która nie będzie w stanie sama się przemieszczać i polować. Ciągłe przemieszczanie się, koczowniczy tryb życia i długie karmienie piersią (nawet do 3–4 roku życia dziecka) były naturalną formą antykoncepcji (tzw. niepłodność laktacyjna).

Sytuacja zmieniała się wraz z rozwijającą się cywilizacją. W społeczeństwach rolniczych  dzieci od najmłodszych lat pracowały w polu, przy zwierzętach lub w rzemiośle. Więcej dzieci oznaczało więcej rąk do pracy i większe szanse na przetrwanie rodziny. Nie istniały systemy emerytalne ani ubezpieczenia społeczne, dlatego jedyną gwarancją opieki i utrzymania na starość lub w chorobie były własne dorosłe dzieci. Przez wieki ogromny odsetek dzieci (często od 30% do nawet 50%) nie dożywał dorosłości z powodu chorób, głodu i braku higieny. Ludzie musieli mieć wielu potomków, aby przynajmniej dwoje lub troje przeżyło i mogło przejąć gospodarstwo oraz utrzymać rodziców.

Z czasem społeczności tworzyły złożone hierarchie i liderów. Dla nich przez wieki  kluczowe było posiadanie męskiego potomka, który mógłby odziedziczyć ziemię, tytuły, nazwisko i status społeczny, zapobiegając przejęciu majątku przez obcych.

Ale poza najwyższymi kręgami decyzja o posiadaniu dziecka nie była taka oczywista. W starożytnym Rzymie i Grecji ojciec rodziny (pater familias) miał władzę nad życiem i śmiercią domowników. Po porodzie dziecko kładziono na ziemi – jeśli ojciec je podniósł, uznawał je za swoje. Jeśli odszedł, stawało się „niechciane”. To prawo należało do ojca, w przypadku matek-dzieciobójczyń dochodziło do potępienia. Zamiast bezpośredniego zabijania, powszechnie praktykowano tzw. ekspozycję. Niemowlęta wynoszono na wysypiska śmieci, pod mury miast lub na rozstaje dróg. Dziewczynki były znacznie częściej niechciane niż chłopcy. Wymagały w przyszłości posagu, co dla ubogich rodzin oznaczało ruinę finansową. W liście rzymskiego obywatela Hilariona do ciężarnej żony z 1 roku p.n.e. pisał on: „Jeśli urodzisz chłopca, zachowaj go; jeśli dziewczynkę, porzuć ją”. Część z tych niemowląt umierała z głodu i zimna. Inne były zabierane przez handlarzy niewolników, którzy wychowywali je na darmową siłę roboczą lub do pracy w domach publicznych. 

Istotną zmianę przyniosły religie, a przede wszystkim wielka trójka: judaizm, chrześcijaństwo i islam. Większość dawnych religii i kultur traktowała płodność jako błogosławieństwo, a bezdzietność jako karę lub powód do wstydu. W kulturze chrześcijańskiej nadrzędnym celem małżeństwa było zrodzenie potomstwa. Moralność chrześcijańska narzucała ścisłą granicę: przed ślubem brak współżycia, po ślubie obowiązek płodności. Model rodziny opierał się na dominującej roli ojca i podporządkowaniu żony, a pozamałżeńskie i nieheteronormatywne rodziny były piętnowane. Zabijanie dzieci z czasem coraz bardziej potępiano moralnie, i tak samo oceniano porzucanie ich na pewną śmierć. Jednak skrajna bieda i piętnowanie samotnych matek doprowadziły do powstania innych patologii: powszechne stało się podrzucanie noworodków do klasztorów, w których opiekunki nie zawsze dbały o dziecko. Czasem celowo głodziły lub podtruwały niemowlęta opium w celu pobrania opłaty od matek i szybkiego pozbycia się „problemu“. Baby-farming miał przynosić zysk.

Powody biologiczne i ekonomiczne posiadania dzieci długo nie zmieniały się jako wiodące, przy czym korzyści z pracy dzieci na roli coraz częściej trafiały do wyższych warstw społecznych. Jeszcze długo wysoka śmiertelność potomstwa ograniczała liczebność rodzin pomimo płodności. Niewiadomą było, czy dziecko przeżyje najtrudniejszy okres pierwszych lat.

Rewolucja przemysłowa w XIX wieku sprawiła,  że model agrarny upadł. Przetrwanie w kapitalizmie stało się kluczowe, zmuszając dzieci do pracy w fabrykach, wykorzeniając je ze wsi i czyniąc je towarem na rynku pracy. Jednocześnie potomstwo było jedyną siecią wsparcia w razie wypadku w fabryce, kalectwa czy nagłej choroby rodzica. Państwo opiekuńcze jeszcze nie powstało, a potworne warunki pracy i bieda podtrzymywały istnienie baby-farmingu. Prof. Anne-Marie Kilday z Oxford Brookes University w swojej monografii  badała historię „fabryk aniołków”, w których opiekunki celowo głodziły lub podtruwały niemowlęta opium w celu pobrania opłaty od matek.

Zupełnie inaczej wyglądało to  w klasie średniej i wyższej. Narodziła się motywacja, którą znamy współcześnie: dziecko stanowiło powód do dumy, dowód sukcesu życiowego i prestiżu. Dzieci bogatych miały przejąć fabryki, rozwijać kapitał i piastować wysokie urzędy. Coraz większego znaczenia zaczęły nabierać emocjonalne motywacje związane z rodzicielstwem. Pojawił się model matki, która nie pracuje zarobkowo, lecz w pełni dedykuje swój czas wychowaniu, edukacji i kształtowaniu moralnemu potomstwa.

Ostatni wiek zmienił w kwestii dzietności niemal wszystko. Pojawił się system emerytalny i prawnie zakazano pracy dzieci, nadano dzieciom prawa, wprowadzono obowiązek szkolny.  Medycyna podniosła trwanie życia i przeżywalność noworodków. Pojawiła się skuteczna i powszechna antykoncepcja. Dostęp do legalnej aborcji w wielu krajach (oraz rozwój medycyny w tym zakresie) sprawił, że kobiety rzadziej są zmuszane do rodzenia dzieci z ciąż będących efektem przemocy, braku wiedzy czy rodzinnego nacisku. Współczesne kobiety mają dostęp do edukacji, rynku pracy i niezależności finansowej, co daje im wolność wyboru, czy i kiedy chcą zostać matkami.

Motywacje do posiadania dzieci częściowo odmieniły się. Dziecko jest raczej inwestycją niż darmową siłą roboczą czy zabezpieczeniem emerytalnym. Współczesne benefity i dotacje nie sprawiają, że decydujemy się na dzieci „dla zysku”, ponieważ w realiach gospodarki XXI wieku rodzenie dzieci z powodów czysto finansowych jest po prostu matematycznie nieopłacalne, a dotychczasowe badania sugerują, że transfery finansowe, choć mogą wpływać na decyzje o posiadaniu dzieci, to samymi świadczeniami nie odwracają trwale trendu niskiej dzietności. Propozycje mocnych ekonomicznych bodźców, jak stała pensja dla matek, budzą wątpliwości zarówno ekonomistów, jak i socjologów.

Planowanie rodziny i antykoncepcja sprawiły, że choć mamy w sobie ewolucyjny popęd, to potrafimy panować nad jego skutkami. Spadła  presja społeczna i religijna na dzietność, choć kultura nadal promuje realizację roli rodzica jako typową ścieżkę dorosłości. Nawet dla niewierzących posiadanie dzieci było i jest postrzegane jako dostępny człowiekowi sposób na „oszukanie“ śmierci. Przekazanie swojego nazwiska, genów, historii rodzinnej i tradycji dawało poczucie, że cząstka człowieka przetrwa po jego odejściu. W dobie konsumpcjonizmu dla wielu osób rodzicielstwo stało się jednym z najważniejszych źródeł poczucia sensu i celu w życiu. Nadaje życiu jasny kierunek, strukturę i cel wykraczający poza własne „ja”. Wiele osób chce robić w życiu coś, co ma fundamentalne znaczenie. Kiedy człowiek osiąga stabilizację i czuje się wewnętrznie spełniony, naturalnie pojawia się w nim potrzeba opiekuńczości. Psycholog Erik Erikson określał ten etap mianem generatywności, czyli potrzeby troski o kolejne pokolenie i pozostawienia po sobie trwałego śladu.

Tu dochodzimy do roli potrzeb emocjonalnych, chęci przeżywania bezwarunkowej miłości oraz budowania silnych więzi rodzinnych, pragnienia zaszczepienia młodemu pokoleniu własnych zasad moralnych, tradycji oraz pasji. Miłość rodzicielska i czysta radość z obserwowania, jak rośnie nowy człowiek, towarzyszą nam od zawsze. Definicja miłości uległa zmianie: dawniej kochać dziecko oznaczało zapewnić mu przetrwanie, nauczyć posłuszeństwa i przygotować do ciężkiej pracy. Współcześnie kochać dziecko oznacza dbać o jego dobrostan psychiczny, rozwijać jego talenty, szanować jego autonomię i zapewniać mu bezwarunkową akceptację. Jednocześnie mamy poczucie, że  relacje międzyludzkie stały się niezwykle nietrwałe (znajomości z aplikacji, łatwe rozstania, praca oparta na krótkich kontraktach). Relacja rodzic-dziecko jest zwykle postrzegana jako jedna z najtrwalszych i najgłębszych więzi w życiu człowieka. Ludzie  szukają w życiu absolutnego zakotwiczenia emocjonalnego, kogoś, dla kogo będą całym światem i kto dla nich stanie się najważniejszy. Dlatego stworzenie własnej rodziny może być postrzegane jako budowa własnego, bezpiecznego azylu mikrowspólnoty.

Część ludzi decyduje się na dziecko z czystej, biologicznej i psychologicznej ciekawości. Chcą zobaczyć, jak miks ich genów, cech charakteru i wychowania ukształtuje nowego człowieka. Chcą przeżyć proces bycia przewodnikiem po świecie – pokazać komuś morze po raz pierwszy, przeczytać ulubioną książkę z dzieciństwa, obserwować, jak kształtuje się unikalna osobowość. To motywacja czysto twórcza – dziecko jako „najważniejsze dzieło życia”.

Nieczęstym wyborem jest duża rodzina, ale osoby, które się na nią decydują, mówią, że jest źródłem głębokiego szczęścia, ciepła i emocjonalnego spełnienia. Współczesne badania (np. analizy portali parentingowych i socjologów) pokazują, że rodzice decydujący się na kolejne dzieci często deklarują: „Fantastycznie czuję się w tej roli – zmęczenie jest ogromne, ale szczęście w codzienności najgłębsze”.  Gdy ludzie wybierają wielodzietność, podoba im się styl życia, jaki ona generuje. Duży dom, gwar, wspólne święta, wakacje, wzajemne interakcje między rodzeństwem – to świadomie wybrana estetyka i kultura codzienności. Wychodzą z założenia, że relacje rodzinne to najcenniejsza i najtrwalsza rzecz, jaką mogą w życiu zbudować. Czasem decydują się na trzecie czy czwarte dziecko dla dobra już posiadanych dzieci. Chcą dać swoim dzieciom tzw. kapitał społeczny na przyszłość, wierzą, że wychowywanie się w dużej grupie uczy naturalnej empatii, dzielenia się, negocjacji oraz zapobiega samotności. Część osób decyduje się na dużą rodzinę, ponieważ sami byli jedynakami i brakowało im rodzeństwa, bądź odwrotnie – wychowali się w szczęśliwych, dużych domach i chcą ten model odtworzyć w dorosłym życiu. Działa to jako świadoma chęć zaoferowania nowemu pokoleniu najlepszych możliwych doświadczeń emocjonalnych.

Śledząc historyczne przemiany, łatwo dostrzec, jak liczba niechcianych dzieci spadła. Dawniej były kojarzone z biedą i przemocą, dziś często utożsamiane z marginesem społecznym i porażką. W krajach rozwiniętych zaszła fascynująca zmiana: posiadanie zadbanego potomstwa staje się symbolem luksusu, stabilności i wysokiego statusu. Dzietność przestała być konsekwencją biologicznego popędu, a nawet budowania ekonomicznego bezpieczeństwa, koniecznością stając się rezultatem wolnego wyboru i zróżnicowanych wysokich potrzeb: samorealizacji, statusu, miłości i przynależności.

Z racji tego, że standardy „dobrego wychowania” (edukacja, zajęcia dodatkowe, wakacje) są niezwykle kosztowne, stać na nie głównie osoby zamożne i pewne swojej przyszłości. Dzięki antykoncepcji niezamożni obywatele nie muszą jednak przeżywać dramatów posiadania niechcianych dzieci. Wybór posiadania dzieci jest dobrowolny i szanowany, rodzą się właśnie z tego wyboru, któremu towarzyszą ciepłe emocje.

 Aby to było możliwe, muszą być spełnione podstawowe warunki ekonomiczne dla rodziny. Potrzebna jest atmosfera bezpieczeństwa, stabilności oraz względna spójność społeczna tak, by najwyższe potrzeby ludzkie miały pełne pole do realizacji. Trudno budować długoterminowe plany życiowe w atmosferze silnych konfliktów, niepewności czy powszechnego lęku o przyszłość. Rodzicielstwo wymaga patrzenia lata naprzód, więc decyzja o posiadaniu dzieci jest szczególnie wrażliwa na społeczne nastroje i poczucie bezpieczeństwa.

Dlatego nie spodziewam się trwałej poprawy współczynników dzietności. Bardziej prawdopodobne wydaje się dalsze starzenie społeczeństw i utrzymywanie się ujemnego przyrostu naturalnego.


 

28 października 2026

Obligacje detaliczne w listopadzie 2026 r. Co wybrać?

Będzie trochę nudno: oferta obligacji na listopad nie zmieni się względem października, a rynek wtórny obligacji hurtowych pozostawał niespokojny.

Zestawienie ofert obligacji:

Obligacje / Warunki na: od 2025.11 od 2025.12 od 2026.04
3M (OTS) 2,5% 2.5% 2,0%
Roczne (ROR) 4,5% pierwszy m-c, potem stopa referencyjna NBP 4,25% pierwszy m-c, potem stopa referencyjna NBP 4,0% pierwszy m-c, potem stopa referencyjna NBP
Dwuletnie (DOR) 4,65% pierwszy m-c, potem stopa referencyjna NBP +0,15% 4,4% pierwszy m-c, potem stopa referencyjna NBP +0,15% 4,15% pierwszy m-c, potem stopa referencyjna NBP +0,15%
Trzylatki TOS 4,9% z coroczną kapitalizacją 4,65% z coroczną kapitalizacją 4,4% z coroczną kapitalizacją
Czterolatki (COI) 5,25% pierwszy rok, potem inflacja+marża 1,5%, odsetki co roku 5% pierwszy rok, potem inflacja+marża 1,5%, odsetki co roku 4,75% pierwszy rok, potem inflacja+marża 1,5%, odsetki co roku
Dziesięciolatki (EDO) 5,75% pierwszy rok, potem inflacja+marża 2% 5,6% pierwszy rok, potem inflacja+marża 2% 5,35% pierwszy rok, potem inflacja+marża 2%
Sześciolatki (rodzinne) 5,45% pierwszy rok, potem inflacja+marża 2% 5,2% pierwszy rok, potem inflacja+marża 2% 5,0 pierwszy rok, potem inflacja+marża 2%
Dwunastolatki (rodzinne) 6,0% perwszy rok, potem inflacja+marża 2,5% 5,85% pierwszy rok, potem inflacja+marża 2% 5,6 pierwszy rok, potem inflacja+marża 2%

Inwestycję można zakończyć wcześnie, ale to kosztuje więcej od września 2024: 0,5 zł dla obligacji ROR, 0,7 zł dla obligacji DOR, 1 zł dla obligacji trzyletniej TOS, 2 zł dla obligacji czteroletniej COI i sześcioletniej ROS oraz aż 3 zł dla dziesięcio- i dwunastoletniej. Opłata nie obciąża nominału, więc odejmowana jest od odsetek, o ile odpowiednio urosły lub zostały wypłacone. Te ceny nie dotyczą starszych serii, sprzed września'24, w których opłaty były niższe.

Cena zamiany wyniesie 99,90 zł z wyjątkiem zamiany na obligacji OTS. Zamiana obligacji na inne niż OTS rodzaje obligacji odbywa się z tym dyskontem. Niższa cena zamiany oznacza w praktyce nieco wyższe oprocentowanie przez cały okres inwestycji.

We wrześniu sprzedano obligacje za kwotę 7,9 mld zł. Udział ROR w wyniku to 39% jak miesiąc wcześniej, a na podium ponownie są też TOS (19%)i COI (18%). Delikatny spadek udziału TOS odbył się przy wzroście udziału EDO (13%). Zamiana obligacji stanowiła 23% sprzedaży.


Co wybrać: obligacje detaliczne czy lokaty, obligacje hurtowe?

Inflacja we wrześniu wyniosła 4,1% (poprzednio 3,4%). WIBOR 6M wzrósł do 3,98%. Oferta banków niemal stoi w miejscu, a to znaczy, że banki nie potrafią w tej sytuacji ściąć kosztów, ba, zdarzają się drobne kroki wstecz. Jednym z ciekawszych ruchów jest oferta lokaty na 2 i 3 lata w Toyota Bank na 4,5%. To więcej, niż mogą dać obligacje DOR nawet po podwyżce stóp o 0,25 pp., a i więcej, niż oferta TOS.

Na rynku hurtowym rentowności wahały siew małym zakresie, aby w tym tygodniu ponownie zbliżyć się do 6,5% dla obligacji 10-letnich. Obawy inflacyjne i wysokie koszty ropy pozostały, nawet po wprowadzeniu ponownego programu CPN (tańsze paliwa). 

W tym tygodniu hurtowe obligacje oparte o WIBOR oraz POLSTR na dwa lata miały rentowności około 4%. Zapadające za trzy lata stałoprocentowe DS1029 miały rentowność około 5,1%. 
Anty-inflacyjna seria IZ zapadająca za niecałe 10 lat była wyceniana nawet poniżej 88%, co dawało wraz z kuponami efektywną marżę blisko 3,4%. Takiej marży nie dają nawet obligacje rodzinne.

Być może część inwestorów czeka na OKI, program obniżający podatek od zysków kapitałowych. Na pewno za część podaży odpowiadają TFI, bo klienci umarzali jednostki. Trudno jednak wyrokować, czy obecna sytuacja potrwa krótko, istnieje jednak taka szansa (nowe limity IKE, IKZE, wpłaty PPK). Każdy spadek cen jest niby okazją, ale z drugiej strony zachęca część inwestorów do porzucenia obligacji skarbowych. 

Ceny i rentowności z rynku wtórnego obligacji hurtowych uważam za zdecydowanie bardziej atrakcyjne niż z oferty detalicznej, jednak przywiązanie do niej klientów, w szczególności preferujących obligacje ROR, sprawia, że sprzedaż jakoś się kręci. Zachęcam jednak do zainteresowania Catalyst i śledzenia notowań.

18 października 2026

Fundusze inwestycyjne, wrzesień 2026

Dane z minionego miesiąca

Klienci odwrócili się od funduszy dłużnych, patrząc, jak obligacje stoją w miejscu albo wręcz tracą na cenie.

Tymczasem napływy do funduszy akcji były kontynuowane, a PPK nadal przybierały na sile. Gdyby nie PPK, to można by uznać, że we wrześniu klienci raczej uciekali z funduszy.

Zmiany aktywów uporządkowane kwotowo w funduszach otwartych na podstawie danych IZFiA.
Poprzedni miesiąc TUTAJ

Największe wzrosty:

1. PKO Umiarkowany 211.62 MLN PLN 16.91%
2. Erste Prestiż Spokojna Inwestycja 210.68 MLN PLN 7.38%
3. PKO Technologii i Innowacji Globalny 169.71 MLN PLN 4.72%
4. PKO Akcji Rynku Polskiego 129.23 MLN PLN 16.93%
5. PKO Akcji Polskich 109.75 MLN PLN 5.66%
6. ING Akcji 99.75 MLN PLN 3.1%
7. Pekao Obligacji Samorządowych i Skarbowych 87.57 MLN PLN 2.51%
8. Erste Prestiż Technologii i Innowacji 80.93 MLN PLN 6.91%
9. Allianz Akcyjny 76.36 MLN PLN 1.44%
10. Skarbiec - Spółek Wzrostowych 73.26 MLN PLN 7.45%

 
W TOP10 aktywów rzadko obserwowana sytuacja: roi się od funduszy akcyjnych, a numer jeden to fundusz mieszany. Klienci odwrócili się od długu, i stąd zakupy akcyjne dominują w tym miesiącu na tej liście. Fundusze PKO jako dosyć zasobne notowały tu spore kwotowe przesunięcia.

Największe spadki:

1. PKO Obligacji Skarbowych Krótkoterminowy -815.69 MLN PLN -3.14%
2. PKO Obligacji Uniwersalny -397.09 MLN PLN -3.87%
3. ING Obligacji -165.66 MLN PLN -2.02%
4. Erste Obligacji Uniwersalny -138.09 MLN PLN -3.99%
5. ING Obligacji Plus -123.08 MLN PLN -3.16%
6. Generali Korona Obligacji Uniwersalny -122.56 MLN PLN -2.77%
7. PKO Obligacji Skarbowych Średnioterminowy -115.9 MLN PLN -1.46%
8. Erste Prestiż Obligacji Korporacyjnych -115.57 MLN PLN -3.98%
9. PKO Akcji Rynku Złota -114.42 MLN PLN -8.11%
10. PZU SEJF+ -100.4 MLN PLN -1.9%

Sytuacja na funduszach dłużnych, choć nie dramatyczna, to pokazuje skalę ruchu nominalnego. Ponad 800 mln PLN mniej w funduszu krótkoterminowym robi na mnie wrażenie, bo większość z tego to odpływy środków, a nie zmiana wartości jednostki w krótkim terminie.

Uważam jednak tę zmianę za pewien sygnał ostrzegawczy. Klienci zdecydowali się przesiąść na rynek akcji, bo byli niezadowoleni z obligacji, ale jeśli rynek obligacji się uspokoi, co jest prawdopodobne, a akcje nie pokażą solidnego wzrostu, co jest niewiadomą, to sytuacja się odkręci.

Aktualności

PZU TFI zmieni nazwy i polityki dwóch subfunduszy: PZU Akcji Odpowiedzialnego Rozwoju zmieni nazwę na PZU Akcji Rynków Rozwiniętych, zaś PZU Obligacji Odpowiedzialnego Rozwoju zmieni nazwę na PZU Dłużny Aktywny. W obu wypadkach spadnie opłata za zarządzanie.

Quercus TFI uruchomiło subfundusz polskich papierów dłużnych skarbowych krótkoterminowych o nazwie QUERCUS Sejf. Nie jest to fundusz dla każdego, bo pierwsza wpłata to minimum  200 tys. PLN.

Superfund zmienił nazwę Superfund Akcji Blockchain na Superfund Akcji AI & Blockchain, by lepiej oddać politykę subfunduszu.

Stopy zwrotu wg notowania z dnia 2026-10-14.

Fundusze niskiego ryzyka zagranicznych aktywów

Wzloty w terminie 3M:
Pekao Obligacji Rządu Amerykańskiego 3.15%
PKO Obligacji Dolarowych 2.16%
BeGlobal Safe 0.73%
BNPP Papierów Dłużnych Krótkoterminowych Skarbowych 0.68%
Pekao Euro Dłużny Krótkoterminowy 0.63%

Najwięcej zyskały fundusze walutowe bez hedge walutowego do PLN. Nie mniej uważam za prawdopodobne odwrócenie trendu na obligacjach USD w najbliższym czasie, poddaję pod obsserwację.

Upadki w terminie 3M:
Allianz Obligacji Ultra Długoterminowych -6.5%
PZU Dłużny Rynków Wschodzących -5.17%
Millennium Instrumentów Dłużnych -4.07%
UNIQA Globalny Dłużny Uniwersalny -4.02%
Esaliens Globalnych Obligacji Korporacyjnych -3.88%

Mocny dolar i problemy z ropą negatywnie wpłynęły na obligacje rynków wschodzących. Trzymam kciuki za odwrócenie trendów. Tylko kiedy?

Fundusze niskiego ryzyka polskich aktywów

Wzloty w terminie 3M:
Superfund Spokojna Inwestycja Plus 1.03%
Superfund Spokojna Inwestycja 1.02%
PKO Obligacji Skarbowych i Samorządowych II 0.8%
PKO Obligacji Skarbowych i Samorządowych 0.78%
Generali Konserwatywny 0.74%

Gdy obligacje skarbowe traciły, inwestorom pozostała "konserwa", najbardziej konserwatywne fundusze dłużne, opierające się często o rynek pieniężny. Dodatkowo stabilnie zachowywały się obligacje samorządowe, ale to raczej wyjątek związany z silnymi rękami inwestorów.

Upadki w terminie 3M:
Erste Prestiż Obligacji Skarbowych -5.6%
Eques Obligacji Uniwersalny -5.38%
VIG / C-QUADRAT Obligacji Uniwersalny -5.3%
Generali Obligacje Aktywny -5.2%
Esaliens Obligacji Uniwersalny -5.17%
Allianz Obligacji Dynamiczny -4.95%
Allianz Polskich Obligacji Skarbowych -4.82%
Plus Ipopema Obligacji Uniwersalny -4.78%
PZU Papierów Dłużnych POLONEZ -4.7%
Investor Obligacji Uniwersalny -4.64%

Nie jest łatwo być amatorem funduszy obligacji, o ile nie wie się, że te spadki to prognoza przyszłych dochodów, gdy inflacja się uspokoi. Jakkolwiek wyniki mogą zniechęcać, tak i mogą ulec odwróceniu wraz z trendem. A ten się w ostatnie tygodnie uspokoił, więc warto obserwować.

Pozostałe fundusze 1M

Wzloty w terminie 1M:
Rockbridge Neo Akcji Ameryki Łacińskiej 10.68%
BNP Paribas Akcji Przełomowych Technologii 7.44%
BNP Paribas Akcji Światowych 6.08%
Caspar Akcji Globalny Megatrendy 6.01%
BeGlobal Bitcoin PLN 6.0%
Esaliens Światowych Technologii Informacyjnych 5.83%

W notowaniach akcji często dochodzi do dynamicznych zmian, też na plus, a tu tym razem głównie grupa technologiczna. Niby dobrze, ale jakoś skromnie.

Upadki w terminie 1M:
Superfund LEV Silver -19.56%
Superfund Silver Powiązany SFIO kat. Standardowa -13.99%
QUERCUS Silver -12.74%
Superfund Spółek Złota i Srebra -12.59%
inPZU Akcje Rynku Złota  -12.04%
Esaliens Złota i Metali Szlachetnych -11.21%
PKO Akcji Rynku Złota -10.53%
Allianz Akcji Rynku Złota -10.35%
Superfund LEV Gold -9.54%
Millennium Akcji Rynku Złota -9.08%

Złoto i srebro w dół, to są te silne wahania, o jakich marzą inwestorzy, tylko zwykle nie ze znakiem minus.

Treści zawarte na tym blogu nie stanowią rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie treści zawartych w biuletynie. Autor blogu nie świadczy doradztwa w związku z opisywanymi transakcjami ani nie udziela porad inwestycyjnych lub rekomendacji zawarcia transakcji, co oznacza, że udzielone informacje nie mają charakteru porady inwestycyjnej lub rekomendacji. Ostateczna decyzja zawarcia transakcji należy wyłącznie do Czytelnika. Autor nie występuje w roli pośrednika ani przedstawiciela. Przed zawarciem jakiejkolwiek z opisywanych na łamach bloga transakcji, każdy Czytelnik powinien, nie opierając się na informacjach publikowanych na łamach bloga, określić jej ryzyko, potencjalne korzyści oraz straty z nią związane, jak również charakterystykę, konsekwencje prawne, podatkowe i księgowe transakcji oraz konsekwencje zmieniających się czynników rynkowych.

27 września 2026

Obligacje detaliczne w październiku 2026 r. Co wybrać?

Choć w ofercie obligacji detalicznych nie zmieniło się nic na październik, to na rynku długu dzieje się sporo.

Zestawienie ofert obligacji:

Obligacje / Warunki na: od 2025.11 od 2025.12 od 2026.04
3M (OTS) 2,5% 2.5% 2,0%
Roczne (ROR) 4,5% pierwszy m-c, potem stopa referencyjna NBP 4,25% pierwszy m-c, potem stopa referencyjna NBP 4,0% pierwszy m-c, potem stopa referencyjna NBP
Dwuletnie (DOR) 4,65% pierwszy m-c, potem stopa referencyjna NBP +0,15% 4,4% pierwszy m-c, potem stopa referencyjna NBP +0,15% 4,15% pierwszy m-c, potem stopa referencyjna NBP +0,15%
Trzylatki TOS 4,9% z coroczną kapitalizacją 4,65% z coroczną kapitalizacją 4,4% z coroczną kapitalizacją
Czterolatki (COI) 5,25% pierwszy rok, potem inflacja+marża 1,5%, odsetki co roku 5% pierwszy rok, potem inflacja+marża 1,5%, odsetki co roku 4,75% pierwszy rok, potem inflacja+marża 1,5%, odsetki co roku
Dziesięciolatki (EDO) 5,75% pierwszy rok, potem inflacja+marża 2% 5,6% pierwszy rok, potem inflacja+marża 2% 5,35% pierwszy rok, potem inflacja+marża 2%
Sześciolatki (rodzinne) 5,45% pierwszy rok, potem inflacja+marża 2% 5,2% pierwszy rok, potem inflacja+marża 2% 5,0 pierwszy rok, potem inflacja+marża 2%
Dwunastolatki (rodzinne) 6,0% perwszy rok, potem inflacja+marża 2,5% 5,85% pierwszy rok, potem inflacja+marża 2% 5,6 pierwszy rok, potem inflacja+marża 2%

Inwestycję można zakończyć wcześnie, ale to kosztuje więcej od września 2024: 0,5 zł dla obligacji ROR, 0,7 zł dla obligacji DOR, 1 zł dla obligacji trzyletniej TOS, 2 zł dla obligacji czteroletniej COI i sześcioletniej ROS oraz aż 3 zł dla dziesięcio- i dwunastoletniej. Opłata nie obciąża nominału, więc odejmowana jest od odsetek, o ile odpowiednio urosły lub zostały wypłacone. Te ceny nie dotyczą starszych serii, sprzed września'24, w których opłaty były niższe.

Cena zamiany wyniesie 99,90 zł z wyjątkiem zamiany na obligacji OTS. Zamiana obligacji na inne niż OTS rodzaje obligacji odbywa się z tym dyskontem. Niższa cena zamiany oznacza w praktyce nieco wyższe oprocentowanie przez cały okres inwestycji.

W sierpniu sprzedano obligacje za kwotę 8,2 mld zł, dużo, ale nie rekordowo. Udział ROR w wyniku to 39%, a dla TOS było to 21% i dla COI 18%. Czwarte  miejsce zajęły EDO (11%). Są to bardzo podobne udziały względem lipca. Rola rolowania obligacji, szczególnie rocznych, staje się coraz istotniejsza: w tym roku rolowano już obligacje warte 13,3 mld zł, podczas gdy dla całego 2025 roku było to 13 mld zł.


Co wybrać: obligacje detaliczne czy lokaty, obligacje hurtowe?

Nie ma jeszcze wstępnego odczytu inflacji za wrzesień, miesiąc temu wyniosła ona 3,4%. WIBOR 6M powoli wzrósł do 3,9%. Być może rynek ma tu jakąś szansę nieznacznej podwyżki stóp. 

Banki oferują na lokatach podobne odsetki co miesiąc temu, rzadko dochodząc w propozycjach do 4%. 

Ale to, co powinno zmienić podejście inwestorów w obligacje, to wydarzenia z rynku hurtowego. Rentowność obligacji 10-letnich przekroczyła wyraźnie 6% i nie ma ochoty niżej wracać:



Na tę sytuację na pewno złożyły się obawy inflacyjne związane z cenami ropy naftowej i jej dostępnością, ale też rosnące rentowności obligacji innych krajów. Obligacje amerykańskie przekroczyły rentowność 5,1%, brytyjskie 5,3%, a greckie 4,4%.

Nasz rynek nie został obojętny i na większość rodzajów obligacji detalicznych jest alternatywa z rynku hurtowego. Oto przykłady.
WZ0528 indeksowane WIBOR i zapadające za 20 miesięcy miały niedawno rentowność ok, 3,98%
Rentowność zerokuponowych OK0129 zapadających za 28 miesięcy sięgała 4,9-5% w poprzednim tygodniu.
Stałoprocentowe  PS0729 zapadające za 34 miesiące miały rentowność ok. 4,8%, a jeszcze dłuższe terminem serie gwarantowanych obligacji covidowych dawały nawet 6,3%
Anty-inflacyjna seria IZ zapadająca za niecałe 10 lat była wyceniana nawet poniżej 89%, co dawało efektywną marże ponad 3,1%. Takich marż nie dają nawet obligacje rodzinne.

Utrzymanie się takich rentowności będzie zależeć od sytuacji międzynarodowej, ropy, ale to oznacza, że może i deeskalować, odbudowując podaż ropy. Dlatego uważam, że warto choć czasowo wykorzystać rynek hurtowy w swoich inwestycjach, przenieść się na niego z detalicznego, bo ten nie rozpieszcza obecnie oszczędzających.

21 września 2026

Znikające miasta (dane demograficzne po pierwszej połowie 2026 roku)

 Połowa 2026 roku w Polsce zamknęła się 115 tys. dzieci, z czego 6419 z obywatelstwem innym niż polskie.  Zmarło 210,5 tys. osób, co daje 95,5 tys. osób ubytku naturalnego w półroczu. Bilans ubytku wzrósł więc o około 2 tys. względem danych sprzed roku, ale po późniejszych korektach za 2025 jest to już niemal 3 tys. mniej osób. Wykres Rafała Mundrego prezentuje sumy kroczące za dwanaście miesięcy:


Półroczny ubytek zbliżył się do liczby ludności Wałbrzycha (97 5 tys. na koniec 2025), zaś roczny (za 12M) Gliwic i pod koniec roku może być równie duży co ludność Kielc (ok. 178,8 tys. osób). Dane dają cień nadziei, że hamuje spadek urodzeń, ale krzywa zgonów raczej nie będzie spadać, lecz wzrośnie. Tu muszę przyznać, że rok temu byłem większym pesymistą i uważałem, że już w 2025 r. możemy przekroczyć 180 tys. ubytku.

Dane ZUS wskazują na  przyrost liczby cudzoziemskich pracowników o 53 tys. osób w pierwszym półroczu 2026 r. To wynik lepszy niż rok temu, ale uzyskany głównie pracownikami z Ukrainy. Uzyskane przyrosty właśnie z tego kraju zdominowały statystykę. Nieznacznie poprawiły się przyjazdy z Białorusi, ale całość danych wskazuje na silną zależność od tego, co stanie się na Ukrainie.

Dane Eurostat z 2024 dla Polski wskazują, że migracja netto wyniosła 94,6 tys. osób.

Trwanie życia w 2025 roku wzrosło: 75,37 roku dla mężczyzn (wzrost o 0,4 roku) oraz 82,48 roku dla kobiet (wzrost o 0,2 roku). To cieszy, jak i cieszy spadek różnicy między płciami.

Nie widać na horyzoncie zmiany trendów, a TFR pozostaje niskie, tak jak w innych krajach. Najniższe TFR notuje Taiwan, około 0,68. Korea za to cieszy się ze wzrostu liczby urodzeń (nawet 15%), co prawdopodobnie pozwoli podnieść TFR do wartości 0.9. Nieznacznie tylko poprawił się trend w Japonii, dzięki spadkowi liczby zgonów można mieć nadzieję, że roczny ubytek będzie niższy niż rok temu. 

Nie widać też oznak poprawy w krajach posocjalistycznych. Kraje zachodnie uzupełniają przyrost naturalny imigrantami, ale i w tej praktyce pojawiają się pierwsze luki: spadek populacji odnotowały Niemcy. Zaś Francja, kraj wysokiej dzietności przez lata wpada w ujemny przyrost naturalny. Podobnie sytuacja wygląda w UK. Wycieki informacji z Rosji wskazują, że dzietność spada także tam, a wraz z nią liczba urodzeń.

Spada dzietność w Ameryce Południowej, osiągając w niektórych krajach (Chile, Kolumbia) wartość TFR około 1. Przejście do fazy ujemnego przyrostu może mieć miejsce na kontynencie znacznie szybciej, niż jeszcze kilka lat temu to szacowano. Globalnie jesteśmy już poniżej współczynnika zastępowalności.