31 października 2020

Jakie PPK wybrać?

Zbliża się kolejna runda naboru do PPK. Nie jestem szczególnym fanem tego programu ze względu na jego wady, ale uznaję, że dla większości zatrudnonych na etacie jest to sposób na budowanie oszczędności emerytalnych, a przynajmniej na wyciśnięcie od pracodawcy dodatkowej gotówki. Jeden z problemów jaki widzę, to fakt, że to nie pracownicy, ale pracodawcy będą wybierać fundusze, na nich spada odpowiedzialność wyboru. W prasie rozpowszechnia się przy tym mit, że wpłata pracodawcy jest zyskiem, który liczy się do porównania, co z kolei sprawia, że różnice w funduszach PPK nie są zauważane. Ja wolę oceniać PPK pod kątem zmiany wartości jednostek, tak jak to robi portal Analizy.pl, którego wykresami się posiłkuję.

Jeśli chodzi o samą wielkość aktywów, to liderem pozostaje PKO, pozyskujące najwięcej firm. Drugie miejsce należy do PZU, za którym plasują się fundusze Nationale Nederlanden i NN Investment Partners. Najmniej środków zebrały: BP, Skarbiec, Aegon, PFR. Bynajmniej wielkość funduszy nie świadczy jednak o uzyskanych tegorocznych wynikach. PPK nie muszą szczególnie mocno konkurować ze sobą kosztami zarządzania, bo te ogranicza ustawa (opłata stała 0,2%-0,42%, zmienna 0,1%), a część funduszy obecnie i tak ma promocyjne niższe stawki. Nie dotyczy to jednak innych ponoszonych kosztów.

PPK mają za sobą na razie bardzo krótką historię, pamiętajmy też, że rezultaty historyczne nie są obietnicą przyszłych zysków, a szczególnie w długim okresie. Z tym zastrzeżeniem można jednak postawić tezę, że dużo zależeć będzie od osób zarządzających i strategii funduszy. Są to fundusze zdefiniowanej daty, co znaczy, że udział akcji w funduszu będzie spadał wraz ze zbliżaniem się do daty docelowej.

Większość PPK prowadzą towarzystwa funduszy inwestycyjnch (TFI). Jak dotąd, radziłem, by "sprawdzić, jakie doświadczenie inwestycyjne miała wybrana przez nie firma oraz jakie notowała wyniki." Pisząc o funduszach miesięczne podsumowania zauważyłem, że bankowe TFI uzyskują rzadziej wyróżniające się rezultaty. Jak w takim razie poradziły sobie PPK w tym roku, gdy mieliśmy okres bessy koronawirusa i zaraz potem hossy-odbicia?

By to ocenić, zajrzałem w wykresy od początku roku dwóch grup PPK: daty 2025 oraz daty 2050. Pierwsza reprezentuje fundusze o najniższym ryzyku. Druga zawiera więcej akcji. Zdecydowałem się wybór daty 2050 pamiętając z przeglądu wakacyjnego, że rozbiezności w ilosci akcji w portfelu do daty 2055 i 2060 były nieduże, natomiast aktywa tych funduszy niższe (to zwykle najmłodsi pracownicy - np. w PKO suma aktywów 2055,2060 jest niższa niż aktywa daty 2050). Zestawienie nie obejmuje funduszu BPS ze względu na późny start; uniknął on korona-bessy. Jak sprawdziłem, wybór daty 2050 nie ma wielkiego wpływu na kolejność wg wyniku, rozbieżności w grupach 2050-2060 są małe.

Najlepszy rezultat w grupie daty 2025 uzyskały marki: AXA, Skarbiec, Horyzont (Generali), Aegon, inPZU. Na drugim końcu były Compensa, Esaliens, PKO (trójka z ujemnymi wynikami w grupie z dominującymi papierami dłużnymi!), dalej BNP Paribas i Santander. Na wykresie czołowa piątka.

W grupie daty 2050 największe stopy zwrotu uzyskały: Skarbiec, AXA, PFR, inPZU, Horyzont (Generali). Na kolejnym miejscu jest Aegon, zamykając listę funduszy z dodatnim wynikiem YTD na dzień tworzenia tego wpisu. Najgorzej wypadły w tej dacie: Compensa, Esaliens, Pocztylion, Nationale Nederlanden, PKO.

Mój komentarz jest taki: zupełnie nie zaskoczyła mnie wysoka pozycja Skarbca czy inPZU (grupa PZU), Horyzontu (Generali). To firmy, których produkty często przewijają się na blogu. Niespodzianką jest AXA, która pojawiała się rzadziej, a także PFR, utworzony z zarządzajacych pracujących wcześniej w innych TFI. PPK topowe w dacie 2025 okazały się w większości także dobre dla daty 2050, i na odwrót.

Słabą pozycję Compensa tłumaczę sobie tym, że jest to produkt oddany w zarządzanie PKO, może przy tym ponosić dodatkowe koszty przewidziane ustawą, dlaczego więc miałby wypadać lepiej niż PKO? A osiągi samego PKO zupełnie rozmijają się z popularnością i aktywami. Jakim cudem PKO uzyskuje takie wyniki sprzedażowe jednocześnie ciążąc w tabelach stóp zwrotu? Prawdopodobnie to siła marki, która jednak nie przełożyła się na rezultat. Być może ciężarem jest ilość aktywów, w końcu PKO TFI to też potentat funduszy dłużnych o iście żółwich przyrostach.

Rezultat Esaliensa jest dość słaby jak na TFI mające parę dobrych produktów, ale akurat nie są to ani fundusze polskiego długu, ani polskich akcji.

Dość oczywiste jest to, że większość funduszy, które pokazały dotąd dobry wynik w grupie 2050 ma niską różnice stóp zwrotu grup 2025 i 2050. Różnica ta jest duża dla PPK ze słabszymi wynikami. Największa rozbieżność, rekordowa, dotyczy jednak Nationale Nederlanden DFE: 13,7%. O tyle fundusz roku 2050 był gorszy od funduszu 2025. Ponadto, ogólnie ujmując, różnice w funduszach grup "akcyjnych" PPK są bardzo duże, sięgają 28%:

Z perspektywy tego roku oceniam, że ogólne rady, jakie dotąd udzieliłem, nie były złe, choć na ocenę długoterminową przyjdzie mi poczekać. Nowa rada jest taka: jako członek PPK interesuj się zyskanymi odsetkami i rynkiem akcji. Warto moim zdaniem obserwować stopy zwrotu, bo choć pracownik PPK nie wybiera, to może wpływać na ponoszone ryzyko na dwa sposoby. Pierwszy, to wybrać fundusze z datą bliższą (więcej obligacji) lub dalszą (więcej akcji). Każdy może podjąć tu decyzję o zmianie bezpłatnie dwa razy w roku. W ten sposób można próbować uciekać przed spadkiem i korzystać ze wzrostu. Drugi sposób, to stosować metodę "wypisz się i zapisz ponownie", by ograniczyć kwotę inwestycji w sytuacji, gdy wynik funduszu w ogóle nie odpowiada nam w żadnej z dat.

24 października 2020

Jakie IKZE wybrać?

Na początek: może zastanawiacie się - czy warto mieć IKZE?

IKZE, czyli indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego, dają korzyści podatkowe w podatku PIT: wpłaconą kwotę do wysokości limitu rocznego można odpisać od podstawy opodatkowania.To szczególnie korzystne dla osób z wysokim dochodem lub małżeństw takich osób (obaj małżonkowie moga skorzystać z IKZE i rozliczać dochody razem, nawet jak jedno z nich ma b. niski dochód).

Aby zachować zwolnienie, nie można wypłacać pieniędzy przed ukończeniem 65 roku życia oraz spełnieniu warunku: dokonywania wpłat na IKZE co najmniej w 5 dowolnych latach kalendarzowych. Z IKZE mogą skorzystać też emeryci, czy osoby przystępujące przed samą emeryturą, wystarczy, że ponad połowy wartości wpłat odbędzie się nie później, niż na 5 lat przed wypłatą. Np. wpłacam na IKZE mając lat 60, czekam 5 lat - wypłacam w wieku 65 lat całość.

Wypłata Z IKZE podlega opodatkowaniu zryczałtowanym podatkiem dochodowym w stawce 10%, o ile zachowamy ww. warunki. To niższa stawka niż normalnie, a w połączeniu z ulgą w podatku korzystniejsza niż IKE. Dlaczego? Bo już na początku oszczędzania dostajemy zwrot podatku-nadwyżkę, którą można reinwestować. Nawet jeśli nie zarobimy nic, różnica względem 10% zostaje w porfelu. A jeśli podwoimy majątek? To podwoimy też różnicę!

Jakie produkty działają w ramach IKZE?

Możliwe formy IKZE są takie same jak IKE to: depozyty bankowe, rachunek maklerski, fundusze inwestycyjne jednego TFI, fundusze ubezpieczeniowe lub DFE (Dobrowolne Fundusze Emerytalne).

Dla kogo IKZE nie jest dobrym rozwiązaniem?

IKZE może nie opłacić się, jeśli masz niskie dochody, albo twój podatek redukują do zera inne zwolnienia podatkowe. Jeśli na razie planujesz głównie inwestować w siebie, swój rozwój, dzieci czy swoją firmę - czyli jeśli uzyskasz wyższe stopy zwrotu niż kapitał - to też IKZE nie wytrzyma konkurencji. Może więc nie trafić w oczekiwania młodych ludzi na starcie kariery, w takich wypadkach można odłożyć IKZE w czasie. Ale nie warto o nim zapominać, bo perspektywa emerytury kiedyś wróci.

A czy warto mieć IKZE, jak ma się IKE?

To właściwie pytanie o różnice między tymi rozwiązaniami odkładania na emeryturę. IKZE daje głównie korzyści podatkowe osobom, które zarabiają i płacą podatek PIT - im wyższy jest jego próg, tym bardziej. Jak już wyazałem wyżej, wówczas korzyść z IKZE będzie większa, niż z IKE. Ale limit IKZE jest dość niski, dlatego jeśli chcesz oszczędzać więcej niż limit IKZE, albo masz już oszczędności, które planujesz wykorzystać już po 60 roku życia, a nie po 65, to IKE może być dodatkową opcją dla IKZE, a nie na odwrót. Jeśli 65 lat to dla Ciebie za długo, pozostaje IKE. Korzystając z IKZE trzeba się więc liczyć z dłuzszym horyzontem inwestycji.

Więcej o ofercie IKE pisałem TUTAJ.

Pamiętajmy że korzyści podatkowe IKZE osiągniemy nawet wtedy, gdy nie mamy zysku z kapitału. Oobiście mam IKE i IKZE, w pierwszej kolejości wpłacam na IKZE. Posiadanie IKZE nie jest dla mnie powodem do rezygnacji z IKE. Z IKE rezygnowałbym tylko, gdyby przynosiło straty w każdej dostępnej formie (jeśli aktualne IKE się nie sprawda, można je transferować do innego, a nie likwidować).

Ile można wpłacić na IKZE?

Roczny limit wpłat na IKZE nie może przekroczyć kwoty odpowiadającej 1,2 krotności przeciętnego prognozowanego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok. W roku 2020 to 6 272,40 zł.

Czy możliwa jest wcześniejsza wypłata przed wiekiem emerytalnym?

Tak, w całości, brak „częściowego zwrotu" jak w IKE. Wypłata zwiększa podstawę opodatkowania w danym roku, dlatego całą otrzymaną kwotę nalezy doliczyć do dochodu w roczym rozliczeniu PIT. Oznacza to też, że wypłata z IKZE w roku, gdzie nie masz dochodów, jest korzystna podatkowo: zapłacisz mniej podatku niż go uszczknąłeś w latach wpłat wysokich dochodów. W przeciwnym wypadku oznacza dodatkową stratę - nie warto rezygnować przed czasem.

Czy IKZE podlega dziedziczeniu?

Boisz się, co będzie, jak nie dozyjesz? Spokojnie. Osoby dziedziczące środki z IKZE będą musiały zapłacić zryczałtowany podatek dochodowy w stawce 10%. Natomiast brak podatku od spadków i darowizn. Oznacza to że IKZE nieco słabiej niż IKE nadaje się do transferu majątku po śmierci, ale nie jest źle.

OK, no to jakie IZKE wybrać?

Wybór IKZE najlepiej uzależnić od swojego doświadczenia w finansach i korzystaniu ze wspomnianych produktach. Rozważam je kolejno poniżej. Zastanów się Czytelniku, jak sobie z nimi radzisz i wybierz najbardziej dochodowy, bazując na własnych umiejętnościach, a nie tylko teorii.

Jeśli chodzi o depozyty, to po ostatnich obniżkach w połowie 2020 roku oferta banków jest skromna, np. 0,30% w ING. Nie ma gwarancji, że oferta ta będzie stała, ale w razie niekorzystnej zmiany możemy zmienić IKZE.

W IKZE nie ma produktu porównywalnego z IKE obligacje. A szkoda, bo ograniczenie podatku od zysku z obligacji poprawiłoby ich atrakcyjną cechę - indeksowanie inflacją.

Gracze giełdowi powinni zastanowić się nad ofertami biur maklerskich, gdzie rachunki są darmowe. Oprócz akcji moga coraz częściej inwestować w ETF, akcje zagraniczne, obligacje korporacyjne. To ostatnie będzie prostsze z pomocą tutoriali i lektury blogera Remigiusza Iwana, twórcy strony www.rynekobligacji.pl. Szczerze mówiąc - sam wielokrotnie skorzystałem z jego spostrzeżeń i jestem obecny na Catalyst. Przy naszej szwankującej giełdzie widze korzyści z takiego miksu, ale zastrzegam, że poruszanie się po Catalyst wymaga nieco doświadczenia i podstaw wiedzy o obligacjach. Procentuje jednak, bo jak pokazuje przykład Remigiusza, można osiągnąć wynik bijący większość czasu obligacje skarbowe, a nawet niektóre fundusze obligacji.

Ta forma IKZE ma jeszcze tę zaletę, że z przypadku dywidend i odsetek mamy zwolnienie podatkowe, ale dotyczy ono tylko polskich emitentów, podmioty zagraniczne mogą pobierać podatek u źródła.

A co z funduszami?

Fundusze ubezpieczeniowe są nierzadko budowane na bazie oferty TFI. Nie jestem ich specjalnym fanem ze względu na opłaty i trudne do przewidzenia wyniki. Zarówno one, jak i DFE bardzo przypominają konstrukcją fundusze mieszane, tak jak oferta DFE PZU opisana TUTAJ. To może sprawdzić się osobom nie mającym wiedzy o funduszach lub wolącym postawić na zarządzajacych. Stali Czytelnicy będą woleli zapewne zamiast DFE wybrać rachunek IKZE jednego z TFI i samemu inwestować. Ten sposób jest warty polecenia osobom, które już z powodzeniem stawiały kroki na rynku funduszy i mają swoją strategię. Uważam, że z niektórymi TFI jest mi po drodze, a więc i moim Czytelnikom. Skoro tak, dlaczego nie skorzystać jeszcze na podatkach i wybrać IKZE w formie funduszu?

Jeśli się wahasz z wyborem oferty, możesz wziąć pod uwagę np. bogatą ofertę subfunduszy, czy wyniki funduszy niskiego ryzyka danego TFI. Dlaczego wyniki funduszy dłużnych są takie istotne? To zwykle dobra przystań dla pieniędzy na czas rynkowej zawieruchy. I w tym czasie też chcielibyśmy zarabiać, najlepiej pokonać inflację, a choć się do niej zbliżyć. Odpowiedzią na rozterki i różne czynniki oceny TFI może być ranking Analiz Online.

W tym ostatnim liderem jest NN IKZE Plus, ale wysokie pozycje to też Generali, AXA, PKO, zaś drugą ligę z wysoką oceną stanowią np. Pekao czy Skarbiec. W mojej ocenie dobry ranking, który może się przydać także do zwykłych inwestycji. Dlaczego NN jest liderem? To zasługa szerokiej oferty (27 funduszy o różnych strategiach, FIO i SFIO, w tym 8 cyklu życia). IKZE działa jak kolosalny podatkowy parasol, co sprawia, że można zmieniać alokację środków między FIO i SFIO bez podatku. Fundusze NN pojawiają się czasami na moim blogu w miesięcznych zestawieniach. Naturalnie brak też dodatkowych opłat manipulacyjnych za otwarcie, konwersję. Ale jest też dodatkowy plus: nabywa się jednostki typu K, które mają niższe koszty zarządzania. To się odbija na wyniku, porównajcie np. wynik 12M czy 36M dla dowolnego funduszu na stronie notowań TUTAJ.

Tak jest po prostu taniej. Podobne rozwiązanie ma AXA TFI (jednostki kat. E), choć tu oferta jest skromniejsza - 16 subfunduszy. AXA natomiast proponuje promocję, 200 zł za wpłacenie 2000 zł, w formie jednostek na wydzielonym rejestrze. Promocja powtórzyła się już parę razy, obecna trwa do końca 2020 roku i wymaga utrzymania konta IKE do końca 2021 roku. Szczegółowe warunki i terminu opisano TUTAJ.

IKZE (i IKE) jest naturalnym wyborem dla inwestorów, którzy już korzystają z biur maklerskich lub funduszy. Jesli inwestują z powodzeniem, maja stale część majątku w inwestycjach, to czemu nie pójść krok dalej i nie zwolnić się z podatku dochodowego?

17 października 2020

Fundusze inwestycyjne, wrzesień 2020

Dane z minionego miesiąca

Zmiany aktywów uporządkowane kwotowo w funduszach otwartych - na podstawie biznes.pap.pl.
Poprzedni miesiąc TUTAJ
Podsumowanie miesiąca w podziale na typy funduszy polecam na Analizy.pl

Największe wzrosty:

1. NN Krótkoterminowych Obligacji 281.83 MLN PLN 7.96%
2. PKO Obligacji Samorządowych 156.52 MLN PLN 296.74%
3. BNP Paribas Konserwatywnego Oszczędzania 154.56 MLN PLN 8.55%
4. PKO Obligacji Długoterminowych 154.01 MLN PLN 3.36%
5. Generali Korona Dochodowy 142.04 MLN PLN 2.61%
6. Santander Dłużny Krótkoterminowy 119.16 MLN PLN 5.16%
7. NN Obligacji 105.03 MLN PLN 3.34%
8. Pekao Obligacji Samorządowych 103.6 MLN PLN 35.79%
9. Millennium Obligacji Klasyczny 95.66 MLN PLN 4.92%
10. Santander Prestiż Dłużny Krótkoterminowy 88.0 MLN PLN 6.31%

Dług, dług i jeszcze raz dług. Nadal kupujemy obligacje skarbowe, pojawiły się dwie nowinki - fundusze obligacji samorządowych. Trudno spodziewać się po nich jakiś szczególnych kokosów w obecnej sytuacji, ale jest to kolejna nisza, jaką zajmują oszczędności. Nawiasem mówiąc lider zestawienia przez ostatni kwartał zarobił ok. 0,5%, a miesiąc wychodzi mu niemal na zero.

Największe spadki:

1. PKO Obligacji Skarbowych -122.49 MLN PLN -1.67%
2. PKO Technologii i Innowacji Globalny -88.59 MLN PLN -5.15%
3. ALFA SFIO -59.3 MLN PLN -4.93%
4. Pekao Konserwatywny Plus -48.56 MLN PLN -3.05%
5. NN Indeks Odpowiedzialnego Inwestowania -47.66 MLN PLN -3.65%
6. Generali Korona Akcje -44.51 MLN PLN -10.56%
7. BNP Paribas Lokata Kapitału (Daw. Dynamiczny) -36.45 MLN PLN -10.68%
8. PZU Akcji KRAKOWIAK -36.38 MLN PLN -4.72%
9. PKO Akcji Rynku Złota -35.49 MLN PLN -6.67%
10. Aviva Investors Polskich Akcji -35.03 MLN PLN -5.19%

To nie był specjalnie dobry miesiąc dla polskich akcji. Spadki kwotowe nie są jakieś dramatyczne, pokazują raczej brak kierunku.

Procentowe wzrosty funduszy o aktywach>5 MLN w poprzednim miesiącu

1. PKO Obligacji Samorządowych 156.52 MLN PLN 296.74%
2. Amundi Global Aggregate 21.7 MLN PLN 182.53%
3. Pekao Bazowy 15 Obligacji Wysokodochodowych 11.33 MLN PLN 70.94%
4. IPOPEMA Short Equity 29.12 MLN PLN 62.48%
5. Pekao Megatrendy 11.08 MLN PLN 50.11%
6. Skarbiec - Value 13.67 MLN PLN 48.51%
7. Santander Strategia Konserwatywna 9.18 MLN PLN 45.04%
8. mFundusz dla każdego 74.28 MLN PLN 37.22%
9. AXA SFIO Subfundusz Globalnej Makroalokacji 7.61 MLN PLN 36.35%
10. Pekao Obligacji Samorządowych 103.6 MLN PLN 35.79%

W powyższym zestawieniu wyszła kolejna nowinka - jeden z funduszy "bazowych" Pekao. Pekao Bazowy 15 Obligacji Wysokodochodowych ma modelowo inwestować 85% w fundusz Pekao Obligacji - Dynamiczna Alokacja 2, a pozostałe 15% w wysokodochodowe (high yeld) obligacje zagraniczne. Taki mix może i ładnie wygląda w nazwie, ale... maksymalne odchylenie to 33% aktywów funduszu w obligacjach HY. Drugim funduszem o podobnej konstrukcji jest mieszany Pekao Bazowy 15 Dywidendowy. Uwaga, te dwa fundusze są w innych parasolach, FIO i SFIO.

Procentowe spadki funduszy o aktywach>5 MLN w poprzednim miesiącu

1. Copernicus Capital Oszczędnościowy -8,3 MLN -100%
2. Superfund Trend Powiązany Plus -20,3 MLN -100%
3. Superfund Trend Podstawowy -10.0 MLN PLN -53.46%
4. SIGMA Obligacji Plus -4.15 MLN PLN -49.07%
5. Rockbridge Rynków Surowcowych -4.36 MLN PLN -36.08%
6. Noble Fund Akcji Małych i Średnich Spółek -16.16 MLN PLN -30.38%
7. Aviva Investors Aktywnej Alokacji -17.0 MLN PLN -25.58%
8. Aviva Investors Kapitału Plus -11.54 MLN PLN -17.99%
9. QUERCUS lev -19.73 MLN PLN -17.75%
10. BNP Paribas Aktywnych Strategii Dłużnych -3.21 MLN PLN -17.17%

Likwidacja dwóch funduszy zajmuje pierwsze pozycje, dalej mamy ubytki w stosunkowo małych funduszach.

Najczęściej kupowane fundusze

W Bossafund oprócz funduszy dłużnych NN, Quercus i Generali we wrześniu popluarny był Investor Zabezpieczenia Emerytalnego. W mBanku klienci często stawiali na mFundusze: dla każdego, dla aktywnych - ale też na populane NN Krótkoterminowych Obligacji i Generali Dochodowy. Inne typy, jak wspomniany Investor, pojawiały się rzadziej w gwiazdach tygodnia.

Aktualności

Mobilna apka mBanku ma już zarządzanie funduszami i wykresy! To dla mnie gratka, bo mogę wygodnie poparzeć na nie niemal w każdej dogodnej chwili. Zachęcam do instalacji. Jedyny minus - czasem nie reaguje na pierwszy klik w fundusz. To samo dzieje się na stronach internetowych.

Jak informują analizy, możemy spodziewać się kilku nowych funduszy, w tym indeksowy NN surowcowy i funduszy zdefiniowanej daty na platformie inPZU. Konkurencja rośnie powoli w funduszach indeksowych, które są alternatywą dla ETF.

Czas na notowania - z 2020-10-14.

Fundusze niskiego ryzyka zagranicznych aktywów

Wzloty w terminie 1M:
PKO Papierów Dłużnych USD 2.13%
Pekao Obligacji Dolarowych Plus 2.11%
Pekao Obligacji Europejskich Plus 1.35%
Generali Obligacje: Globalne Rynki Wschodzące 1.01%
Skarbiec Obligacji Wysokiego Dochodu 0.71%

Rynek obligacji High Yeld (Wysokiego Dochodu) miał właśnie odbicie. Wpływ kursu dolara znów widoczny w kilku funduszach USD, ale roczny wynik tych funduszy nie zachwyca.

Upadki w terminie 1M:
NN (L) Obligacji Rynków Wschodzących (Waluta Lokalna) -1.55%
Allianz PIMCO Emerging Local Bond -1.34%
PZU Dłużny Rynków Wschodzących -1.14%
PKO Obligacji Globalny -0.33%
Amundi Stars Global Aggregate -0.11%

Sytuacja słabiej wygląda na rynkach wschodzących. Zdaje się, że mocny dolar ma na to wpływ. Może kiedyś pobawię się w konstrukcję mieszanego portfela obu rodzajów funduszy? Może jest jakiś symulator na to?

Fundusze niskiego ryzyka polskich aktywów

Najpierw spojrzymy na 3M, a potem an wyniki 1M:

Wzloty w terminie 3M:
Noble Fund Obligacji 2.33%
Aviva Investors Dłużnych Papierów Korporacyjnych 1.93%
Santander Prestiż Obligacji Korporacyjnych 1.89%
Generali Obligacje Aktywny 1.88%
Santander Obligacji Korporacyjnych 1.83%
Skarbiec Dłużny Uniwersalny 1.75%

Aviva DPK zysuje m. in. dzięki wzrostom segmentu High Yeld. Santanderowi udawało się odrabiać marcowe straty na korporatach (Santander Obligacji Korporacyjnych wynik 12M blisko zera). Niedawno w tej grupie na pojawił się Generali Oszczędnościowy. Pod presją zostawały fundusze z długiem Turcji czy rynków wschodzących, jak PZU Polonez.

Upadki w terminie 3M:
SEJF Papierów Dłużnych -1.73%
DB Fund Instrumentów Dłużnych -1.45%
ALTIUS Konserwatywny -1.11%
BNP Paribas Aktywnych Strategii Dłużnych -0.93%
SEJF Obligacji -0.39%

Litości, niech ktoś to zamknie.

Wzloty w terminie 1M:
Noble Fund Obligacji 1.1%
Aviva Investors Obligacji Dynamiczny 0.9%
Santander Prestiż Obligacji Skarbowych 0.74%
Investor Obligacji 0.73%
Santander Obligacji Skarbowych 0.72%

I dalej jeszcze parę funduszy skarbówek. Niektóre wzrosty robią wrażenie, inne to odbicia, ale generalnie - skarbowo.

Pozostałe fundusze 1M

Wzloty w terminie 1M:
Skarbiec Spółek Wzrostowych 18.01%
Skarbiec Top Brands 16.84%
Allianz Artificial Intelligence 15.47%
Caspar Globalny 11.68%
Generali Globalnych Akcji Wzrostu 10.69%
Ipopema Globalnych Megatrendów 8.56%
Skarbiec Globalny Małych i Średnich Spółek 8.28%
Generali Akcji Amerykańskich 7.85%
Pekao Akcji Amerykańskich 7.65%
NN (L) Globalny Odpowiedzialnego Inwestowania 7.38%

Tym razem długa lista, by pokazać, że jeszcze są fundusze rosnące, choć ostatni miesiąc był trudny dla inwestorów. COVID19 dał się we znaki Europie, natomiast poprawę notują Indie i Ameryka Połudnowa, w USA sytuacja stabilizowała się. Wyniki 12M w ponad 100 funduszach przebiły poziom 7% zwrotu w dniu, gdy piszę te słowa. Jak na rynek w pandemii - nieźle. Dla przykładu, Investor Indie i Chiny:

Upadki w terminie 1M:
Superfund Silver Powiązany SFIO kat. Standardowa -12.34%
QUERCUS lev -9.53%
Rockbridge Selektywny -6.29%
PKO Akcji Rynku Złota -6.05%
Novo Akcji -5.6%

Ani złoto, ani srebro, ani polskie akcje w funduszach uniwersalnych nie dawały w ostatnim miesiącu zarobić.

Treści zawarte na tym blogu nie stanowią rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie treści zawartych w biuletynie. Autor blogu nie świadczy doradztwa w związku z opisywanymi transakcjami ani nie udziela porad inwestycyjnych lub rekomendacji zawarcia transakcji, co oznacza, że udzielone informacje nie mają charakteru porady inwestycyjnej lub rekomendacji. Ostateczna decyzja zawarcia transakcji należy wyłącznie do Czytelnika. Autor nie występuje w roli pośrednika ani przedstawiciela. Przed zawarciem jakiejkolwiek z opisywanych na łamach bloga transakcji, każdy Czytelnik powinien, nie opierając się na informacjach publikowanych na łamach bloga, określić jej ryzyko, potencjalne korzyści oraz straty z nią związane, jak również charakterystykę, konsekwencje prawne, podatkowe i księgowe transakcji oraz konsekwencje zmieniających się czynników rynkowych.

11 października 2020

Czy Biomed uratuje świat od koronawirusa?

"Mamy pierwszy na świecie, skuteczny lek na COVID-19" - 23 września 2020 roku ogłasza Biomed Lublin. Wypowiedź podgrzewa giełdowe nastroje. Koledzy przez kolejne dni dopytują się mnie "czy już kupiłeś akcje Biomed". Nie, nie kupiłem. A wiedziałem, że dojdzie do wyprodukowania pierwszej partii medykamentu, bo ogłoszono to w sierpniu, start produkcji nastąpił 18 sierpnia. Produkcja trwała nieco ponad miesiąc i biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia i deklaracje oraz technologię frakcjonowania, jaką ma Biomed, nie oczekiwałem tu żadnej wpadki. Ale i nie spodziewałem się po naukowcach show.

Osocze w ilości 150 litrów posłużyło do produkcji 3000 próbnych dawek. Produkt, jak mówił dr Czelej, "powstał dzięki ofiarności polskich ozdrowieńców". Spółka podkreśla, że immunoglobina to nie to samo, co osocze, że stosowanie nie będzie zależało od grupy krwi i jest to uniwersalna substancja czynna. Podkreśla także wydajność w porównaniu z leczeniem osoczem. Wkrótce rozpocznie się okres wielofazowych badań klinicznych. Potem nastapi faza rejestracji. W wypowiedzi wyczuwalny był pewnien nacisk na skrócenie tych etapów: "by władze rozważyły kroki, które umożliwiłyby warunkowe zastosowanie leku przed zakończeniem czynności administracyjnych".

Na dobrą sprawę dopiero badania kliniczne potwierdzą wcześniejsze rewelacje naukowców, działanie i stabilność specyfiku. Spółka podkreśla swoje doświadczenia z innymi lekami z osocza oraz to, że okazywały się one bezpieczne. Wypowiada się z niezachwianą pewnością na temat swojego produktu. Na tyle dużą, że można mieć pewne wątpliwości.

Pierwsze z nich to skutek konferencji, a świetnie je opisał Grzegorz Zalewski. Próbuje rozwikłać językowo-prawne zamieszanie wokół nazwania słowem "lek" produktu na tak wczesnym etapie. Czy produkt nie dopuszczony prawem do sprzedaży można nazwać śmiało lekiem? Zdaniem spółki - tak. Zdaniem zjadacza chleba bez wiedzy medycznej jak ja, to leki są z apteki. Wszystkie inne substancje otrzymane sztucznie to materiał do badań, bałbym się stosować je jako nie dopuszczone.

W dalszych wypowiedzi spółki zaszła też inna zmiana - oprócz określenia "skuteczny" mamy "być może ratujący życie". Skąd niepewność? Czy to może nasza wiedza o wirusie jednak nie jest tak potężna, czy też nie wypada oceniać skutków stosowania substancji bez dalszych badań?

Mnie zaintrygowały w tej sytuacji dwie rzeczy. Jedna, to fakt, że uzyskanie tej substancji z osocza wymagać będzie znacznej ilości dawców krwi przy dość ograniczonej produkcji. Litr osocza to jakieś 20 dawek w pierwszej partii. Tymczasem mamy do czynienia z wirusem, który dziennie tylko w Polsce zaraża tysiące osób. Czy na pewno uda się wyprodukować dość dawek dla potrzebujących terapii? I jak pogodzić produkcję komercyjną z ofiarnością dawców? Ile może kosztować jedna dawka? Wcześniej prezes deklarował 30-35 tys. sztuk rocznie. Mimo deklaracji, że to na rynek polski, trudno nie wyobrazić sobie eksportu, gdyby środek okazał się skuteczny. Ilość 30 tys. rocznie nie brzmi gigantycznie, przy dużym popycie cena musiałaby być zawrotna bez podniesienia produkcji. Komunikat spółki mówi o roztworach - być może zastosowanie mniejszych, rozcieńczonych ilości będzie wystarczające i pozwoli uzyskać więcej dawek. Badania odpowiedzą także na to pytanie.

Ograniczona produkcja oznaczałaby problemy w komercjalizacji produktu na dużą skalę. Komercjalizacja polskich wynalazków już nie raz w historii okazywała sie barierą z różnych powodów. Kto pamięta polski grafen? Od laboriatorium do szerokiej sprzedaży droga bywa wyboista. Gdyby społka tu miała pomysły, mogłoby to zupełnie zmienić układ sił i ocenę sytuacji.

Druga rzecz - słowo "pierwszy" lek. Pierwszy w czym i gdzie, i od kiedy? Trudno powiedzieć. Na świecie pracuje sią zarówno nad szczepionkami (z 300 kandydatów przynamniej 9 jest w trzeciej fazie badań klinicznych), jak i lekami dla chorych. Wśród nich są przeciwciała, leki znane z zastosowania do innych chorób jak Remsedivir, a jest i użycie osocza (tak, Biomed nie jest jedyny). Tu także są kandydaci w fazach badań bardziej zaawansowanych, a leczenie osoczem było wypróbowane i zebrano tu pewne doświadczenia i wskazano problemy. Nawet jeśli Biomed je rozwiązał jako jedyny, to słowo "pierwszy" budzi wątpliwości. Toczy się wyścig, stawką są zamówienia, i to na pewno nie Biomed jest w tej kategorii pierwszy: nasz rząd stawia na firmę Astra Zeneca w szczepionkach i na Remsedivir w leczeniu (zamawia właśnie 80 tys dawek).Astra Zeneca ma zamówienia w portfelu od wielu krajów. A Biomed od kogo?

Nawet jeśli Biomedowi się uda leczyć najskuteczniej covid-19 i zyska sławę, to konkurencja, jej liczność, wielkość i możliwości produkcji, jest bardzo silna. Sukces naukowy może nie dać efektu sprzedażowego takiego, jaki marzy się graczom giełdowym. Spółka ma wiele innych atutów i leków, w funkcjonowaniu nie musi polegać na tym jednym, który rozpala głowy inwestorów. Może nawet lepiej dla nich byłoby oczekiwania schłodzić i zejść na ziemię do realiów. A jednak dzieje się coś przeciwnego. W tej sytuacji wolę poczekać na dalsze informacje.

3 października 2020

Szkodliwy dropshipping

Na czym polega dropshipping - opisywałem już na blogu TUTAJ. W skrócie, to praktyka polegajaca na przyjmowanie zamówień klientów przez firmę, która wysyła zamówienia dalej, do dostawcy lub producenta. Stamtąd towar wysyłany jest wprost do klienta, więc przyjmujący zamówienie nie musi mieć magazynu, logistyki, realnego sklepu. Jest.. właściwie czym?

Aby odpowiedzieć na to pytanie cofnijmy się nieco w czasie. Jakiś czas temu dropshippingowców zmiótł z allegro UOKiK, a przykładowy wyrok wobec firmy Trade Connect znadziecie TUTAJ. Dokument ten jest o tyle ciekawy, że pokazuje zarówno linię obrony, jak i oskarżenia. Nie da się pogodzić regulaminu Allegro z tego typu działalnością, więc powstały internetowe platformy. Tak, platformy, oferty, ale nie sklepy. W ten sposób pomimo wielu ostrzeżeń firmy tego typu działają dalej, dynamicznie reagując na zarzuty. A zarzuty wymienia UOKiK w swoim uzasadnieniu i dalej pozostają one aktualne. Zilustruję je przykładami z regulaminów (nota bene, regulaminów których klienci zwykle nie czytają!).

W tychże regulaminach internetowych oferentów dropshippingowych znajdujemy ciekawe fragmenty, z których wynika, że nie są to właściwie sprzedawcy i sklepy, a raczej usługodawcy i pośrednicy, jak sami o sobie piszą:

"Sprzedawca - podmiot, który dokonuje sprzedaży towaru i posiada siedzibę w kraju trzecim.
Usługa pośrednictwa - usługa świadczona przez Pośrednika, zgodnie z zasadami wskazanymi w niniejszym Regulaminie
Pośrednik - spółka [...] z siedzibą [...]"
"Sklep prowadzi [...] prowadzący działalność gospodarczą pod nazwą [...] zwany dalej Pośrednikiem."
"Dropshipping - model logistyczny sprzedaży za pośrednictwem Oferty internetowej polegający na przeniesieniu procesu wysyłki, reklamacji oraz rozpatrywania zwrotów towaru na Dostawcę. Rola Prowadzącego ofertę/Użytkownika w tym modelu logistycznym sprowadza się do zbierania Zamówień i przesyłania ich do Dostawcy, który realizuje wysyłkę towaru do Klienta."

Te stwierdzenia padają tak często, że możecie użyć ich w wyszukiwarkach, by znaleźć całe plejady naciągaczy na dropshipping i poznać skalę tego zjawiska.
Dropshippingowcy określają się często usługodawcami, twierdząc, że dostarczają miks usługi i produktu, ale nie informują, jaką część ceny stanowi usługa, a jaką płaci się za produkt. Zatajenie tej informacji jest celowe, by utrzymać klienta w przeświadczeniu, że pełna cena dotyczy produktu. To wrażenie wzmacnia słownictwo na stronach towarów. "Produkty" , "Dodaj Do koszyka" - nigdzie poza regulaminem nie ma mowy o usłudze. Nie ma informacji kim jest i jaką rolę w ofercie i transakcji odgrywa regulaminowy „zagraniczny sprzedawca”. W szczególności brak informacji o imieniu, nazwisku (nazwie) i adresie (siedzibie) sprzedawcy konkretnego towaru.

Dostawa odbywa się głównie z Chin, lub z europejskich magazynów chińskich sklepów. Klient nigdy nie jest informowany, z której lokalizacji, którego magazynu otrzyma zamówienie, co skutkuje także brakiem informacji o dokładnej wysokości cła i ew. akcyzy. Dostępne są jedynie ogólne informacje w regulaminie, zwykle nieprecyzyjne. A jest to istotne, bo nabywca nie jest w stanie we własnym zakresie - nawet gdyby umiał, a przecież nie jest profesjonalistą - oszacować należności z tytułu cła i/lub podatku VAT wiążących się z zamówieniem, ze względu na brak niezbędnej do tego informacji, jaką jest wartość celna towaru. Często strony nie informują o konkretnym kraju wysyłki, np.:

"Paczki wysyłane są spoza Unii Europejskiej przez Sprzedawcę. Klient jest importerem. To na Kliencie ciążą obowiązki podatkowe należne tytułem dokonania importu."
"Towar zakupiony u Dostawcy za pośrednictwem platformy pośredniczącej przesyłany jest spoza Unii Europejskiej (z tzw. państwa trzeciego) i może podlegać dodatkowym opłatom celnym, akcyzowym lub innym podatkom, jako Towar importowany (w szczególności podatkowi od towarów i usług lub tożsamemu). Kupujący w momencie dokonania zakupów na platformie staje się Importerem. Ceny Towarów nie zawierają wzmiankowanych ewentualnych podatków lub ceł, których pokrycie spoczywa na Kliencie."

Dropshippingowcy zasłaniają się kursem dolara i jego zmiennością, twierdząc, że dokonują płatności później. Jest to ewidentne zaciemnienie sytuacji, bo wartość towaru może zostać oszacowana na podstawie aktualnej ceny i kursu. Prawdziwym powodem jest to, że nie chcą informować, jaką część ceny stanowi "usługa". Nieraz przekracza ona wartość towaru. Faktem jest jednak, że zapłata następuje później, ale powód tego poznamy w dalszej części wpisu.

Samodzielne ustalenie istnienia (lub nie) obowiązku uiszczenia podatków i opłat związanych z importem danego produktu, wymaga także dość specjalistycznej wiedzy fachowej na ten temat. Klient, jako nie-profesjonalista, w ogóle nie powinien być do tego zmuszany. UOKiK powinien tak zmienić przepisy, by informacja o cłach i podatkach była obowiązkowa w dropshippingu!

Czas dostawy towaru z Chin jest zwykle bardzo długi, ale część towaru jest wysyłana z Europy. Jednak właściciele dropshippingu zwykle nie zadają sobie trudu, by wskazać precyzyjnie, jak długi to czas będzie; w regulaminie można znaleźć jedynie ogólne sformułowania, jak np.

" Pośrednik oświadcza, że dostawa zamówionego towaru zostanie dokonana przez Sprzedawcę w terminie 60 roboczych dni od dnia zawarcia umowy. Pośrednik informuje, że zamówienia złożone w okresie 24.01.2020 - 25.02.2020 mogą mieć wydłużony czas dostawy, maksymalnie do 90 dni liczonych od dnia wysłania zamówienia."
"Towar wysyłany jest w ciągu 7 dni roboczych od momentu otrzymania Ceny. Przewidywany czas dostawy Towaru wynosi 15-30 dni roboczych. Maksymalny czas dostawy Towaru do Klienta może wynosić do 180 dni roboczych."

Tak tak, 180 dni! A odstapienie od umowy? Znaczna część platform zawiera taki zapis. Jak jest on realizowany, skoro sprzedawcy mają swoje siedziby w państwach, w których nie występuje instytucja odstąpienia od umowy (bez podawania przyczyny, natomiast większość z nich nie zapewnia takiego uprawnienia w ramach swojej oferty)? Dropshippingowcy radzą sobie z tym tak, że... odczekują ten czas, odkładając zamówienie klienta. Czyli zamiast od razu zamówić i wysłać towar, klient musi czekać, tylko po to, by jego prawo do odstąpienia wygasło, albo może sam się tego prawa pozbawić! Informują o tym regulaminy:

" Po otrzymaniu dyspozycji uruchomienia usługi pośrednictwa Pośrednik przesyła Klientowi:
a) potwierdzenie utrwalone na trwałym nośniku,
b) informację, że zgodnie z Ustawą o prawach konsumenta, aby usługa pośrednictwa mogła zostać wykonana przed upływem 14 dni od daty zawarcia umowy, konieczne jest wyraźne żądanie Klienta w tym zakresie utrwalone na trwałym nośniku,
c) informację, że Klient traci prawo do odstąpienia od umowy, jeżeli Pośrednik rozpoczął usługę pośrednictwa za wyraźną zgodą Klienta, który został poinformowany przed rozpoczęciem świadczenia, że po spełnieniu świadczenia przez Pośrednika utraci prawo odstąpienia od umowy,"
"Prawo odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość nie przysługuje konsumentowi w odniesieniu do umów:
1) o świadczenie usług, jeżeli przedsiębiorca wykonał w pełni usługę za wyraźną zgodą konsumenta, który został poinformowany przed rozpoczęciem świadczenia, że po spełnieniu świadczenia przez przedsiębiorcę utraci prawo odstąpienia od umowy;"

Wraz z dostawą towaru pojawiają się nowe problemy i wątpliwości. Dropshippingowy biznes zwykle nie dostarcza faktur ani paragonów. Dzieje się tak, gdyż organy podatkowe interpretują ten biznes jako usługę, a miejsce świadczenia usługi pośrednictwa jako Chiny. Klient zostaje z niczym! No, prawie z niczym - ma towar niskiej jakości, który chciałby oddać.

Zwroty produktów z takiego zamówienia to oddzielna historia i przykład tego, jak dużo klient traci na dropshippingu. Zwykle sklep żąda, by najpierw klient zgosił się do niego mailowo (kontaktu telefonicznego unika jak diabeł święconej wody), potem podaje adres do zwrotu (najczęściej Chiny). Klient musi ponieść całkowity koszt wysyłki i czekać wiele tygodni, zanim reklamacja zostanie uznana. Nie zawsze zresztą uznawana jest w części "usługowej", tzn. klient dostaje zwrot pieniędzy jedynie za równowartość towaru w Chinach. A ten przekracza koszty nadania przesylki do zwrotu, więc cały proces jest nieopłacalny. Konkretne rozwiązanie zależy od sklepu i jego definicji usługi.

"SKONTAKTUJ SIĘ by poznać adres do zwrotów. Prosimy nie odsyłać towaru na adres: [...]. Przesyłka nie zostanie przyjęta [...]
Dostawca nie jest zobowiązany do zwrotu Klientowi poniesionych przez niego dodatkowych kosztów. Zakupiony Towar należy zwrócić na adres podany przez użytkownika za pośrednictwem przesyłki pocztowej."
"Dostawca dokonuje zwrotu płatności przy użyciu takiego samego sposobu zapłaty, jakiego użył Klient [...]
Wraz ze złożeniem oświadczenia o zwrocie towaru: Klient zobowiązuje się do wysłania towaru do Sprzedawcy, nie później niż w terminie 14 dni kalendarzowych [...]"
Internetowa platforma nie ponosi żadnej odpowiedzialności w przypadku zwrotu towaru. Mimo to, kwestie sporne odnośnie jakości nieraz firmy rozstrzygają na swoją korzyść. Co więcej, usuwają negatywne komentarze z profili społecznościowych, zaś na forach wstawiają swoje, pozytywne, przykrywając negatywny obraz. Jest to też sposób na to, by przedsiębiorca w kontaktach z klientami przerzucał odpowiedzialność na kupujących za ich błędne przeświadczenie co do tego, na czym polegała umowa i jaki jest towar. Negatywne komentarze wynikają główie z braku świadomośći klienta co do czasu dostawy i realnej jakości produktu. Bo te same produkty w chinskich sklepach mają pozytywne opinie, bo kupujący wiedzieli, na co się decydują!

To bardzo ważny wniosek, bo ilustruje on granicę określaną jako "dobre obyczaje handlowe". Decyzja UOKiK do wspomnianej na początku mojego wpisu sprawy formuuje ten podstawowy problem, z jakim zderza się nabywca: sprzeczność z dobrymi obyczajami.

"Sprzeczność z dobrymi obyczajami oznacza na gruncie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym zakaz takiego zachowania przedsiębiorcy, które mogłoby prowadzić do zakłócenia funkcjonowania konkurencji poprzez brak rzetelnego współzawodnictwa jakością, ceną i innymi pożądanymi z punktu widzenia konsumentów cechami oferowanych towarów. Chodzi tu przede wszystkim o staranność i uczciwość zawodową oraz dobrą wiarę. W stosunkach z konsumentami istota dobrego obyczaju sprowadza się do właściwego informowania o przysługujących uprawnieniach, niewykorzystywaniu uprzywilejowanej pozycji profesjonalisty i rzetelnego traktowania partnerów umowy. Za sprzeczne z dobrymi obyczajami uznawane są działania zmierzające do niedoinformowania, dezorientacji, wywołania błędnego przekonania u konsumenta, także wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności."
Słowo "sprzeczność" pojawia się w decyzji wiele razy. Ta sprzeczność nadal zachodzi i nie usunie jej nawet najsprytniejszy regulamin. Dropshipping nie daje wartości dodanej. Raczej ma wartość ujemną. Do większości tych sklepów łatwo dopasowałbym zdanie z cytowanej decyzji:

"Przedsiębiorca dopuścił się zaniechania wprowadzającego w błąd, poprzez nieprzekazanie w sposób jasny, jednoznaczny i we właściwym czasie istotnych informacji dotyczących produktu [...]. Naruszenie to mogło powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął"

Podsumowując, główna wartość "dodana" dropshippingu to marketing sieciowy, mający na celu wykreować fałszywy wizerunek produktu jako wartościowego, przekonać klienta do zakupu i podbić pozycję domeny w wyszukiwarkach. Marketing tego typu biznesu to temat na oddzielny wpis. Klient z tego interesu jedyne co może mieć, to kłopoty. Wskazywanie, że wartością dodaną jest lepsze tłumaczenie oferty czy zdjęcia, jest wymówką, gdyż niejednokrotnie wprowadza się tą drogą konsumentów w błąd poprzez niepoprawne określanie materiałów, z jakich wykonano produkt, czy jego jakości i rozmiaru. Te błędy mają swoje odbicie w licznych opiniach niezadowolonych klientów.

Podobne zarzuty wyrażają doradcy działający pomocniczo w stowarzyszeniach konsumenckich przy UOKiK. Jednak sam UOKiK nie podejmuje żadnych działań w kierunku ukrócenia powyższych praktyk. Tymczasem przybywa sklepów dropshippingowym zagranicznych, pojawiają się chińskie magazyny w Europie i walka z samym zjawiskiem będzie coraz cięższa. Tym bardziej brak działań, choćby edukacyjnych, zastanawia i martwi. Grupy użytkowników na Facebook skupiajace niezadowolonych klientów są coraz bardziej liczne, świadczą o wielkosci zjawiska. Dlaczego UOKIK pomija temat palący dla polskich klientów?