27 lipca 2025

Fundusze inwestycyjne, czerwiec 2025

Dane z minionego miesiąca

Sprzedaż jednostek funduszy znów koncentrowała się na długu krótkoterminowym. 

Nastroje klientów odnośnie funduszy akcyjnych dalej były pełne nieufności, mimo że rynek nie dawał ku temu powodów. Duży napływ do PPK mógł działać tu jak przeciwwaga.

Zmiany aktywów uporządkowane kwotowo w funduszach otwartych na podstawie danych IZFiA.
Poprzedni miesiąc TUTAJ

Największe wzrosty:

1. PKO Obligacji Skarbowych Krótkoterminowy 900.52 MLN PLN 4.82%
2. Millennium Obligacji Klasyczny 153.54 MLN PLN 2.94%
3. Santander Prestiż Spokojna Inwestycja 151.77 MLN PLN 15.09%
4. PZU SEJF+ 143.87 MLN PLN 5.78%
5. Pekao Konserwatywny Plus 139.32 MLN PLN 3.39%
6. Pekao Konserwatywny 112.34 MLN PLN 1.63%
7. Pekao Spokojna Inwestycja 108.21 MLN PLN 1.42%
8. Skarbiec - Obligacja 105.7 MLN PLN 26.0%
9. mFundusz Konserwatywny SFIO 101.02 MLN PLN 4.46%
10. Generali Oszczędnościowy 97.39 MLN PLN 3.58%

Wzrostowa dziesiątka to same fundusze dłużne, o dość spokojnym charakterze. Inwestorzy ponownie unikają ryzyka i szukają zysków w TFI.

Największe spadki:

1. Santander Prestiż Alfa -40.14 MLN PLN -2.99%
2. QUERCUS Agresywny -20.23 MLN PLN -3.3%
3. Pekao Obligacji Dolarowych Plus -19.58 MLN PLN -2.2%
4. QUERCUS lev -16.9 MLN PLN -13.44%
5. Superfund Obligacyjny -16.33 MLN PLN -16.25%
6. inPZU Inwestycji Ostrożnych -15.63 MLN PLN -4.81%
7. PZU SFIO UNIVERSUM -14.1 MLN PLN -0.58%
8. VIG / C-QUADRAT Obligacji -12.32 MLN PLN -9.18%
9. BNP Paribas Obligacji Uniwersalny -11.91 MLN PLN -1.32%
10. Allianz Dynamiczna Multistrategia -11.38 MLN PLN -8.74%

Nieznaczne spadki aktywów dotyczą niektórych funduszy akcyjnych i dłużnych. Pomimo że rynek akcji nie straszył ostatnio inwestorów, to widać nie pomogło.


Aktualności

Skarbiec TFI poinformował o dwóch połączeniach subfunduszy. Skarbiec Stabilnego wzrostu przejął Skarbiec - Stabilny FIO w lipcu, zaś w sierpniu Skarbiec Akcji Polskich przejmie Skarbiec Akcji Polskich 2 FIO.
Stopy zwrotu wg notowania z dnia 2025-07-16

Fundusze niskiego ryzyka zagranicznych aktywów

Wzloty w terminie 3M:
BNP Paribas Globalny Obligacji Zamiennych 6.26%
Allianz PIMCO Emerging Local Bond 6.07%
Goldman Sachs Obligacji Rynków Wschodzących (Waluta Lokalna) 5.62%
Goldman Sachs Globalny Długu Korporacyjnego 4.94%
inPZU Obligacje Rynków Wschodzących O 4.75%

Nadal trwa dobra passa długu rynków wschodzących i zyski tu są dość pokaźne na tle funduszy krajowego długu.

Upadki w terminie 3M:
Allianz Obligacji Ultra Długoterminowych -2.54%
Pekao Obligacji Rządu Amerykańskiego -2.44%
PKO Papierów Dłużnych USD -2.44%
inPZU Obligacje Skarbowe Amerykańskie O -0.18%

Generalnie na długu zagranicznym było w minionych miesiącach trudno stracić, ale jeśli już, to w funduszach długu USD. Mocna złotówka tu nie pomagała.     

Fundusze niskiego ryzyka polskich aktywów

Wzloty w terminie 3M:
Santander Prestiż Obligacji Korporacyjnych 2.97%
PZU Dłużny Korporacyjny 2.86%
Rockbridge Obligacji Korporacyjnych 2.77%
ALIOR Obligacji Uniwersalny 2.71%
Pekao Konserwatywny Plus 2.37%
Generali Obligacji Uniwersalny Plus 2.33%
Generali Korona Obligacji Uniwersalny 2.26%

Spadek stóp procentowych pomaga nie tylko funduszom skarbowym, ale i uniwersalnym, a nawet korporacyjnym. Wbrew nazwie, wszystkie mają jakąś cząstkę obligacji skarbowych, a do tego znaczna różnica odsetek zachęcała inwestorów do kupna obligacji korporacyjnych, co podbiło ich ceny. Ponieważ kupowałem też obligacje korporacyjne, to widzę, jak ten rynek się zawęził, gdy chodzi o stabilnych emitentów i marże ponad WIBOR. Co najmniej kilku z nich wykupywało ostatnio stare emisje, co zniechęca do zakupu powyżej nominału, ale obniża koszty emitenta. Można stąd wysnuć wniosek, że spadek stóp pomoże notowaniom ich akcji.

Pozostałe fundusze 1M

Wzloty w terminie 1M:
Superfund Akcji Blockchain 28.96%
Esaliens Małych i Średnich Spółek 15.32%
QUERCUS lev 11.88%
inPZU Akcje Sektora Technologii Kosmicznych O 9.2%
QUERCUS Tech lev 8.24%
Skarbiec Nowej Generacji 7.2%

Kolejny miesiąc spore zyski notują fundusze akcji spółek technologicznych (zagraniczne), ale nie znaczy to, że inne rynki mają się źle. Można było zarobić na akcjach polskich, moim zdaniem dalej jest tu jakiś potencjał. Z dużej korekty wychodziły też fundusze akcji spółek value. Pozostaje tu jakaś doza ryzyka politycznego, np. spadki wcześniej były związane m.in. z polityką Donalda Trumpa. Co będzie, jeśli sytuacja się powtórzy?

Upadki w terminie 1M:
QUERCUS short -5.42%
Superfund LEV Gold -4.56%
UNIQA Akcji Rynku Złota -4.54%
Esaliens Złota i Metali Szlachetnych -4.53%
Superfund Spółek Złota i Srebra -4.35%

Na przeciwnym końcu znalazło się złoto i akcje spółek wydobywczych. Trudno powiedzieć, czy to tylko przystanek trendu (ostatni rok był dla nich dobry), czy dobry znak dla akcji szerokiego rynku. 

Treści zawarte na tym blogu nie stanowią rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie treści zawartych w biuletynie. Autor blogu nie świadczy doradztwa w związku z opisywanymi transakcjami ani nie udziela porad inwestycyjnych lub rekomendacji zawarcia transakcji, co oznacza, że udzielone informacje nie mają charakteru porady inwestycyjnej lub rekomendacji. Ostateczna decyzja zawarcia transakcji należy wyłącznie do Czytelnika. Autor nie występuje w roli pośrednika ani przedstawiciela. Przed zawarciem jakiejkolwiek z opisywanych na łamach bloga transakcji, każdy Czytelnik powinien, nie opierając się na informacjach publikowanych na łamach bloga, określić jej ryzyko, potencjalne korzyści oraz straty z nią związane, jak również charakterystykę, konsekwencje prawne, podatkowe i księgowe transakcji oraz konsekwencje zmieniających się czynników rynkowych.

13 lipca 2025

Zróżnicowana przyszłość nowego emeryta w danych za 2024 rok.

 Od kilku lat obserwuję system emerytalny i statystyki dotyczące emerytur w Polsce. Poprzedni wpis z tego cyklu znajdziecie TUTAJ.

W marcu 2025 r. emerytury i renty w ZUS pobierało 8 009,1 tys. osób, co oznacza wzrost o ponad 39  tys. osób względem marca 2024. Średnia arytmetyczna wysokość emerytury wypłacanej przez ZUS w marcu 2025 r. wyniosła 4 045,20 zł, przy czym wynosiła dla populacji mężczyzn: 4 978,67 zł, zaś dla populacji kobiet: 3 421,61 zł.

Emerytury powyżej 7 000,00 zł, pobierało 622,7 tys. i w stosunku do marca 2024 r. (473,0 tys. emerytów) grupa ta wzrosła o 149,7 tys. świadczeniobiorców, czyli o 31,6%. Emerytury w wysokości ponad 10 000,00 zł pobierało 134,1 tys. osób (wzrost o 47%), w tym 7 tys. ponad 15 000,00 zł (wzrost o 89%).

Z roku na rok rosną kwotowo różnice między emeryturami kobiet i mężczyzn. Główną przyczyną jest nierówny wiek emerytalny. Kobiety przeważają liczebnie mężczyzn w grupie emerytur niższych od średniej, a szczególnie w grupie bliskiej minimalnej.

Wszystkie miary: średnia (czarna), mediana (pomarańczowa) i dominanta (przerywana) wskazują różnice pomiędzy płciami na niekorzyść emerytur kobiet. Różnice przekroczyły 1,5 tys. zł. Można śmiało mówić o biedzie emerytalnej kobiet.

Nowi emeryci i statystyki.  Emerytury nowo przyznane były średnio nieco niższe niż średnia emerytura w 2024 roku (3549 zł vs. 3736 zł). Może być to spowodowane wzrostem trwania życia po pandemii i lepszym uposażeniem "starych" emerytów. Warto też zauważyć coraz większą świadomość wpływu dorabiania na emeryturze na wysokość świadczenia.

Emerytury niższe niż emerytura minimalna. Liczba takich emerytur w marcu 2025 przekroczyła - 437,9 tys. osób. Patrząc na koniec roku, było to  396,8 tys. w 2023 r. i 433,1 tys. w 2024.  Stanowi to 9,9% emerytur nowosystemowych. Wypłacono 52,5 tys. emerytur nowosystemowych przyznanych w 2024 r. w wysokości niższej niż najniższa ustawowa wysokość emerytury (wzrost r/r o 6%). Udział takich świadczeń w liczbie wszystkich nowo przyznanych emerytur nowosystemowych w 2024 r. stanowił 17,5%. Niepokojący jest wzrostowy trend:


Wśród osób pobierających emeryturę w wysokości niższej niż najniższa zdecydowanie przeważały kobiety (stanowiły 77,4% ogółu). Udział mężczyzn rośnie, gdyż rok temu liczba ta wynosiła 78,7%.  Aż 46,0% osób w tej grupie miało emeryturę wyliczoną jedynie z kwoty zwaloryzowanego kapitału początkowego (nie miało odnotowanych składek od 1998 r.). Wśród nowych emerytów w 2024 roku takie osoby stanowiły 36%, można więc spodziewać się dalszego spadku tej proporcji.

O osobach tych nadal wiemy bardzo mało; część z nich nie odnalazła swojego miejsca na rynku pracy, część poświęciła się rodzinie i chorym bliskim, ale nie wiadomo, jak się utrzymują.

Kontynuuję publikowanie wykresu pokazującego relację średniej płacy do emerytury-renty:

Relacja średniej emerytury do płacy przestała spadać od 2022 roku, ale w 2024 trudno mówić też o wzroście, trend na razie zatrzymał się. Zwykle najniższe wartości wskazują dane z pierwszego kwartału, najwyższe są po waloryzacji. 

Cudzoziemcy w systemie emerytalnym. Pomiędzy pierwszym kwartałem 2024 r. a pierwszym 2025 roku liczba cudzoziemców objętych ubezpieczeniem ZUS wzrosła o niemal 72 tys. osób, z czego ok. 39 tys. to Ukraińcy i Białorusini. Ogółem na koniec pierwszego kwartału składkowało 1,21 mln cudzoziemców. 

Na koniec 2024 roku wypłacano 20,2 tys. świadczeń emerytalnych i rentowych cudzoziemcom, z tego  17,5 tys. emerytur (rok wcześniej 13 tys.). Przeciętna wysokość przysługującej cudzoziemcom emerytury i renty w grudniu 2024 roku pozostaje bardzo niska (1,4 tys. zł). Przyczyną jest brak kapitału początkowego większości z nich oraz stosunkowo krótki okres oskładkowania, w połączeniu z niższą wartością średniej składki.

Po waloryzacji od 1 marca 2025 r. wysokość świadczenia honorowego dla 100 latków wyniosła 6 589,67 zł.  Świadczenie nie zależy od opłacania składek i raz przyznane nie jest waloryzowane (czyli osoby, którym poprzednio je przyznano, mają je ciągle w starej wysokości). Świadczenie pobiera 3,7 tys. osób, z tego 3,1 tys. kobiet. Jest to o 0,5 tys. więcej niż rok wcześniej i dalej liczba znacznie niższa od liczby stulatków wg GUS, która wyniosła 8779. Gdzie znikają stulatkowie?


6 lipca 2025

Czy płodność w związkach matrymonialnych jest wyższa niż poza nimi?

Panuje dosyć powszechne przekonanie, że związki małżeńskie wiążą się z liczbą urodzeń i wyższymi współczynnikami płodności. To przekonanie znajduje swoje odbicie w wypowiedziach znawców demografii, wskazujących tę zależność jako coś stałego i oczywistego. Powtarzają frazę "wiemy, że" tak jakby wiedza ta była czymś stałym, i opierają o to swoje wywody. Bo skoro wiemy, że małżonkowie mają więcej dzieci, to potrzeba więcej małżeństw, trzeba utrudnić rozwody, a i popierać religijność, bo ta implikuje związki matrymonialne i tym samym poprawia dzietność. "Stety" czy nie, w naukach społecznych takie implikacje słabo działają i wymagają dalszych badań.

Wracając jednak do zasadniczego pytania: sprawa jest bardziej skomplikowana, niż się wydaje nawet ekspertom. Zjawiska społeczne ulegają zmianom w biegu historii i być może jesteśmy na jednym z takich zakrętów.

Związek pary zakładającej rodzinę w różnych kulturach wiązał się z różnymi obrzędami, zależnymi od przyjętych zwyczajów oraz religii. Związki, które pomijały te zwyczaje, zwykle spotykały się z ostracyzmem. Sytuacja ta zmienia się i już dziś może wyglądać zupełnie inaczej w różnych regionach. W Azji wschodniej dotąd małżeństwo jest podstawą macierzyństwa (>90% dzieci urodzonych w takich związkach), we Francji już niekoniecznie (ponad 60% urodzeń poza małż.), i to przy dzietności (TFR) wyższej niż we wschodnioazjatyckich krajach. Większa otwartość społeczeństw na poza obrzędowe relacje ma znaczenie.

By porównać dzietność, należałoby ją mierzyć w zależności od typu związku. W prostym podejściu można sobie wyobrazić, że robimy spis powszechny, pytamy o związek i liczbę dzieci i z tego obliczamy TFR dla każdego typu związku. Takie podejście określane jest jako pomiar TMFR (Total Maritial Fertility Rate).

Weryfikację można wykonać, np. porównując dane USC. I tu napotykamy pierwszą techniczną trudność takiego naiwnego pomiaru: mieszany los par. Bywa tak, że najpierw młodzi ludzie mieszkają razem, nawet mają dziecko, a potem dopiero decydują się na małżeństwo, albo rozchodzą się. Ale jeśli to już małżeństwo, to ich TFR już zalicza się do grupy małżeństw, choć dziecko było nieślubne. Jak to liczyć? Przecież początkowo nieślubne dziecko liczone ww. metodą daje potem wyższy TFR w grupie małżeństw, a nawet wyższy nad małżeństwami, gdzie dzieci pojawiają się co najmniej rok po ślubie.

Można od razu powiedzieć, że taka metoda liczenia nie jest dobra i podejrzewać, że pomija ona istotną część dzietności. Przykładowo, jak pokazują dane USA z 2016 r., pierwsze dzieci rodzą się w młodszym wieku matki poza małżeństwem, co sprzyja demografii! Bo im wcześniej zapadają decyzje prokreacyjne, tym więcej pozostaje lat biologicznej płodności mogącej owocować kolejnymi dziećmi.


Mierzenie TFR wg typu związku wymaga większej ostrożności i innego podejścia. Skoro losy tak się zmieniają, naukowcy rozmyślają nad różnymi miarami doskonalszymi niż TFR małżonków i nie małżonków. Trzeba sięgnąć po inne miary, jak conjugal state in age-specific FR (CASFR, płodność według stanu cywilnego związku w określonym wieku), oraz mierzenia kontrybucji stanu cywilnego związku do dzietności (CTFR). Jedna z takich prac opisuje zastosowanie tych miar jako lepszą metodę niż TMFR (link TUTAJ). Skumulowany współczynnik dzietności to miara, która określa, ile dzieci średnio urodziłaby kobieta w ciągu swojego życia, jeśli w każdym roku jej okresu rozrodczego (15-49 lat) rodziłaby z taką samą częstotliwością, jaka występuje w danym roku, dla którego obliczany jest współczynnik. Innymi słowy, jest to suma cząstkowych współczynników płodności dla wszystkich grup wiekowych w badanym okresie. Wystarczy więc np. co rok badać stan matrymonialny związku i płodność, by takie cząstkowe wyniki pokazały zarówno płodność, jak i zmienny stan matrymonialny. Przyjęty okres roczny nie wydaje się doskonały, ale zdecydowanie lepszy niż np. 10 lat od spisu do spisu powszechnego.

Wspomniana praca pokazuje takie badania dla kanadyjskiego Quebec oraz prowincji Ontario. Quebec jest tu przykładem nowoczesnego miasta, podczas gdy Ontario bardziej trzyma się tradycji. Na początek: jak wygląda tam stan matrymonialny wg wieku:

Kohabitacja, czyli związki pozamałżeńskie, w Quebec (górne wykresy) jest znacznie częstsza niż w Ontario, a zarazem jest tam wyższa akceptacja wolnych związków. Dawniej jednak w obu przypadkach była rzadka. Zmiana toczy się od stosunkowo niedawna.

Co jeszcze zaobserwowano? O ile ostatecznie, jak dotąd, najwyższe TFR należy do małżeństw, to w młodym wieku w pewnym okresie przewagę zyskują związki kohabitacyjne tak jak w badaniu w USA i tak jak we wspomnianej zależności między wiekiem pierwszego porodu a biologią. I co ciekawe, w Quebec ta zależność była przejściowa w czasie objętym badaniem. 


Nie oznacza to jednak ostatecznego zwycięstwa małżeńskiej płodności nad kohabitacją. Ta w Quebec stała się po prostu częstsza i można mówić o powielaniu wzorców odnośnie dzieci w obu kierunkach. Zarazem, absolutnie wykluczony jest jakikolwiek ostracyzm czy niechęć, bo najwięcej dzieci w Quebec pojawia się w kohabitacji. Istnieje nawet grupa porodów bez żadnej relacji.

Czyli tak, lepiej mieć kogoś do związku, niż nie mieć. Tam, gdzie to jest akceptowane, lepiej mieć kohabitację i dziecko niż odwlekać dziecko do późnego małżeństwa. Ale ciągle w wielu kulturach lepiej mieć docelowo małżeństwo, jako uwieńczenie trwałości związku, zapewnienie mu różnych praw i drogi do kolejnych urodzeń. Nie jest to jednak regułą.

Bardzo podobne obserwacje daje inna praca na danych z Ameryki Łacińskiej. Rola małżeństwa w dzietności zmienia się i wraz ze zmianą wzorców spada, szczególnie w okresie młodości. Poniżej kilka wykresów "wkład w TFR- wiek" z tej pracy, obfitującej w liczne i rozległe porównania (czerwona linia - małżeństwa, niebieska - kohabitacja, biała - brak związku)


Jak widzicie, kohabitacja w niektórych krajach zaczęła wnosić do TFR znacznie więcej niż ta ze związków matrymonialnych. Co więcej, zespół autorski zauważa, że płodność coraz częściej dotyczy matek niebędących w żadnym związku. To zaskakująca dla badaczy sytuacja, którą warto dalej obserwować. Konserwatyści, nie będzie wam lekko.

Mój osobisty wniosek z tych rewelacji jest taki, że w naukach społecznych nie ma niczego stałego, warto dalej obserwować zmiany i rozwój wiedzy teoretycznej na temat płodności. Wszystko to dzieje się "na żywo", zmiany przebiegają na naszych oczach, a te tymczasem dosyć często pozostają zamknięte na tę nową wiedzę. Zachęcam do dalszego odkrywania prac naukowych w tym temacie i dzielenia się nimi na Twitterze oraz w komentarzach.