Kontynuuję cykl wpisów o przyczynach zgonów na podstawie danych GUS. Poprzedni wpis znajdziecie TUTAJ.
Dane z 2024 roku nie wyróżniają się aż tak, by zasługiwały na dłuższe i szersze omówienie. Wiele wykresów pokryje się z tymi sprzed roku i dlatego zdecydowałem się tym razem na skupieniu na zmianach. Na plus można odnotować maleńkie przesunięcia krzywych: u panów notowano odrobinkę mniej zgonów z powodu raka palaczy (płuca, tchawica, oskrzela) w grupie wiekowej 70-79 lat. U pań ciut lepiej było z rakiem szyjki macicy i jajników.
Nie są to wielkie różnice i nie mają dużego wpływu na całkowite współczynniki zgonów, ale pokazują, że udaje się opóźnić zgon lub ograniczyć wpływ śmiercionośnych czynników. A że dzieje się to dla co najmniej kilku przyczyn zgonów, to nawet takie małe zmiany odbijają się na trwaniu życia, które w 2024 roku wzrosło.
Ale jest też kilka istotnych przyczyn zgonów, w których od zeszłego roku nie zmieniło się nic, albo zmiany nie odbiegają od paroletnich trendów. Tak jest z alkoholową marskością wątroby, cukrzycą i rakiem płuc kobiet.
Natomiast widoczna jest zmiana w temacie, który rozpoczął moje zapiski. Samobójstwa mężczyzn: w 2024 roku było wyraźnie mniej samobójstw emerytów w początkowych latach, ale w wieku >80 było ich tragicznie wiele. Choć 80-latkowie umierają z wielu innych przyczyn liczniej, to samobójstwo jest częstszą decyzją niż u ludzi młodych. Możemy tylko podejrzewać, co stoi za tą decyzją. Być może przejście na emeryturę uspokaja męskie nerwy w pierwszym okresie, ale potem, wraz z pogorszeniem zdrowia swojego i rówieśniczego pokolenia, w tym małżonków, depresja uderza z podwójną siłą.
Na koniec chciałbym wskazać na dłuższe trendy w chorobach układu krążenia.
W ciągu ponad 40 lat widać wyraźny wzrost zgonów z przyczyny niedokrwiennej choroby serca, natomiast spadł udział miażdżycy oraz zawałów w zgonach. Lepiej przeciwdziałamy zawałom, które jeszcze w 1990 roku miały duży udział w całości zgonów. Z kolei choroby naczyń mózgowych taki szczyt częstotliwości miały około roku 2000.
Wszystkie te choroby krążenia rozwijają się z wiekiem i z wiekiem rośnie liczba zgonów z ich przyczyny. Nie znaczy jednak, że jesteśmy na nie skazani, albo że są czymś stałym w statystyce. Całkowita śmiertelność na choroby krążenia spada bardzo powoli, była szczytowa około roku 1990. Dziś jest udziałem głównie emerytów, w tym ludzi bardzo starych. Można podejrzewać, że coś w naszym stylu życia zmienia się po przejściu na emeryturę, i jest to zmiana na gorsze.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz