31 sierpnia 2019

Jak oszczędzać prąd? Jak mniej wydać na prąd?

Ceny prądu nie spadają, a możliwe, że w nowym roku znowu zaskoczą nas podwyżki. warto się na ten moment przygotować. W kwestii tego, jak korzystamy z prądu i na co go zużywamy, wiele się zmieniło w ostatnich latach. W latach PRL oszczędzanie prądu kojarzyliśmy z żarówkami albo z użytkowaniem telewizora (kto pamięta hasło "zgaś zbędną żarówkę"? choć nie brakowało takich, co zbędne żarówki wykręcali i zabierali do domu ;-) ).

Od tego czasu żarowe oświetlenie niemal znikło z domów, a telewizory kineskopowe zostały wyparte przez technologie LCD. To owocuje oszczędnościami, ale rosnące ceny prądu motywują do dalszego ich szukania. Jak i gdzie?

Przede wszystkim szukajmy oszczędności w grupie urządzeń stale używanych. W drugiej kolejności rozważmy te rzadziej używane, ale o dużym poborze prądu. W obu przypadkach interesuje nas głównie poprawa sprawności, czyli efektywne wykorzystanie prądu.

Mój pierwszy kandydat to lodówka, bo działa praktycznie cały czas w każdym mieszkaniu i domu. Stare lodówki mają gorszę klasę energetyczną, mogą pobierać nawet dwa razy tyle prądu przy tej samej wielkości. Zakup nowej lodówki w miejsce tej sprzed 20 lat może oznaczać szybki zwrot wydatku. Zwróćmy tez uwagę na to, jak rozmrażamy żywność: powinniśmy najpierw przełożyć jaz zamrażarki do chłodziarkowej części lodówki. To pozwoli schłodzić jej przestrzeń i ograniczyć pobór prądu. Nie nastawiamy też chłodzenia i mrożenia na maksimum: zwykle wystarcza ustawienie na ok. 40% zakresu mocy, by dość skutecznie zabezpieczyć żywność. Kupując nowy model zwróćmy uwagę na klasę energetyczną (A+ to sensowne minimum) oraz wielkość. Kupowanie wielkiej szafy dla np. dwóch osób wydaje się przesadą: będziemy chłodzić pustą przestrzeń i za to płacić.

Urządzenia zasilane prądem to faktycznie domena kuchni. Coraz częściej pojawia się w niej płyta elektryczna w miejsce gazowej. Tymczasem, przy obecnych cenach gazu, nawet najlepsza płyta indukcyjna będzie ok. 11 razy droższa w użytkowaniu niż gazowa. Nie wierzcie stronom, które sugerują coś innego; gaz jest ciągle tanim nośnikiem do gotowania, a roczna oszczędność dla rodziny może przekroczyć cenę płyty indukcyjnej. Ba, nawet gaz z butli jest tańszy, bo opłaty abonamentowe i przesyłowe redukują różnice. Jeśli jednak zdecydujesz się na kuchnię elektryczną - niech to będzie indukcja, ze względu na wysoką sprawność.

Jeśli chodzi o piekarnik, to już mamy dominację prądu jako nośnika, bo zwykle kupowane są wersje elektryczne, ale i tu można zaoszczędzić. Nowoczesne piekarniki są lepiej izolowane ("chłodna szyba") niż modele sprzed dekady, mają termostaty i zegary umożliwiające kontrolę czasu pieczenia (warto korzystać!). Alternatywa dla odgrzewanych posiłków to mikrofala, która oferuje jeszcze wyższą wydajność niż płyta indukcyjna.

Gdy gotujemy na prądzie, czy to wodę w czajniku, czy zupę, inne płyny, to pamiętajmy o dwóch zasadach. Pierwsza - gotowanie pod przykryciem, co skróci czas i oszczędzi energię. Druga - gotujemy tylko tyle płynu, ile zużyjemy. Nie ma sensu gotować litra wody, by wypić szklankę herbaty.

Generalnie można zauważyć prawidłowość: nowe sprzęty w kuchni są bardziej energooszczędne, ale chyba docieramy do granic fizycznych tej oszczędności. Ciepło wymaga energii, ruch kinetyczny (np. mikser) także. Dlatego nie liczyłbym na wielkie oszczędności na nowym żelazku. Niewiele zysku da też nowa pralka, ba, coraz częściej wyposażona w suszarkę, która wyręczając nas nieco w prasowaniu jednak zużyje więcej energii. Jeśli naprawdę chcecie oszczędzić tu prąd, suszcie na słońcu i wietrze. Nie oczekiwałbym też oszczędności od lokówek, suszarek do włosów, jacuzzi itp.

Oświetlenie żarowe, choć w zaniku, ma swoich zwolenników. Moim zdaniem jednak warto przestawić się na oświetlenie LED i świetlówki, bo ich sprawność jest znacznie wyższa. Nie chciałbym wchodzić w dylemat: LED czy świetlówka, w kwestii trwałości, jakości i cen dochodziło tu do wielu zmian. Oświetlenie LED to dobry zamiennik także do żarówki halogenowej, mimo, że jakość światła LED może jeszcze ustępować halogenom. Żarówki halogenowe znajdziecie często w lampach stojących, i mogą być to duże moce (150W, 300W - profil R7s). Właściciele domów nieraz nieświadomie kupowali halogeny o mocach nawet 500W w reflektorach zewnętrzne do podjazdów! Odpowiedniki LED mogą mieć moc nawet 10x mniejszą - to olbrzymia oszczędność, dlatego warto poszukać na Allegro zamiennika, a nawet wymienić całą lampę i reflektor. Halogeny były też często montowane w lampach biurkowych, jako oświetlenie kuchni, schodów, korytarzy - i wszędzie da się je zastąpić LED-ami. Spółdzielnie coraz częściej montują oświetlenie LED na czujniki zbliżeniowe w korytarzach bloków, bo tam zapominamy wyłączać światło. Sądzę, że w domu takie czujniki także mogłyby zdać egzamin w korytarzach, na schodach, lub w WC i łazience, z tego samego powodu, a i dla małych dzieci to ułatwienie.

Wśród nowych domowych urządzeń coraz częściej pojawia się klimatyzator. Może on zużywać duże ilości energii, rzędu 1 kW/h. Oznacza to duży dobowy koszt, dlatego warto zwrócić uwagę na wydajność tego urządzenia, ale i ograniczyć jego użycie do niezbędnych granic komfortu, także nie ustawiać skrajnie niskich temperatur. Włączając klimatyzację warto jednocześnie szczelnie zamknąć okna i drzwi oraz ograniczyć ilość promieni słonecznych przez zasuniecie rolet, zasłon.

Kolejny sposób na oszczędność, to wyłączanie z sieci urządzeń pracujących w trybie czuwania (stand-by). To głównie sprzęt RTV, który bywa włączony cały czas, mimo że działa tylko parę godzin dziennie. Część urządzeń ma wyłączniki sieciowe, część nie - i wówczas jakimś rozwiązaniem może być zastosowanie przedłużacza z listwą posiadająca wyłącznik. W ten sposób jednym pstryknięciem oszczędzamy na kilku urządzeniach, z których każdy pożerając tylko kilka Wat przyczynia się do kilkuzłotowej straty. Listwy zasilające zabezpieczą też przed przepięciami i warto je wyłączać, by chronić np. komputery.

Często jednak nie chce nam się wyłączać ładowarek i zasilaczy rozsianych po domu. A że liczba urządzeń mobilnych w rodzinach wzrasta (telefony, tablety, czytniki, itd.) to pozostają one stale w stanie gotowości. Mam na to swój patent: proponuje wyznaczenie domownikom 1-2 takich miejsc, gdzie ładują baterie, tak, by ładowarki były wykorzystane efektywniej, a więc nie były włączone bez potrzeby.

W domach jednorodzinnych użytkujemy wiele innych urządzeń elektrycznych, o których się rzadko wspomina, np. sterowane piece, bramy, pompy wody. Tu także warto zwrócić uwagę na efektywność, wyłączać urządzenia nie używane sezonowo. Niestety, duża nieruchomość będzie oznaczała zawsze większe zużycie prądu.

Ale własny dom to też szansa na inne rozwiązanie problemu kosztów prądu: można zainwestować w instalację fotowoltaiczną, by produkować prąd na swoje potrzeby (czyli zostać prosumentem = konsumentem i producentem prądu). Wówczas elektrownia odliczy od rachunku prąd wyprodukowany przez fotowoltaiczne ogniwa. Rosnące ceny prądu będą sprawiać, że instalacja taka szybciej się zwróci, bo wartość wyprodukowanego prądu będzie rosnąć, a do tego pojawiają się programy dofinansowujące jej zakup i montaż. W chwili publikacji tego wpisu rusza program "Mój prąd", oferujący do 5 tys. zł dopłaty do instalacji fotowoltaicznej. Uważam, że dotarliśmy do punktu, w którym warto rozważyć taką instalację. Jej wielkość powinna być dopasowana do skali zużycia prądu, bo nadprodukcja prądu jest aktualnie nieopłacalna. Dlatego typowe instalacje mają moc znamionową 4-5 kW i cenę około 20-25 tys. zł wraz z robocizną. Dopłata umożliwi skrócenie czasu zwrotu tej inwestycji poniżej 10 lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz