5 lipca 2019

Komu straszna śmieciarka, która jedzie?

Hasło Freeconomy jest kojarzone z darmowością, czasem skrajną, jak grzebaniem w śmietnikach (dumbster diving) w poszukiwaniu żywności i przydatnych przedmiotów - ale nie, to nie jest wpis o marnowaniu jedzenia i odzyskiwaniu go! Społeczność, którą zaobserwowałem, nie jest tak skrajna. I może dlatego prężnie rośnie.

Uwaga, śmieciarka jedzie to szereg grup społecznościowych na Facebooku, podzielonych na miasta. Skąd taka nazwa grup? Grupowicze dzielą się informacjami o przedmiotach zauważonych pod śmietnikami. Chodzi zwykle o pozostawione meble, ale też bywają to kwiaty, książki, płyty, kasety, zabawki, przedmioty użytkowe i wyposażenie kuchni. Grupowicze robią im zdjęcia i publikują na fejsie to licząc na to, że rzeczy te znajdą nowego właściciela, zanim przyjedzie śmieciarka i wszystko wyląduje na wysypisku. I stąd nazwa grupy.

Byłem zaskoczony, jak wiele zdjęć jest publikowanych i co się na nich znalazło. Jest sporo ewidentnych gratów, ale też nie brakuje wersalek i foteli na oko nadających się jeszcze dla niezbyt wymagającej osoby, półek, stołów, krzeseł, szafek, obrazów, akwariów i terrariów. Wiele z mebli ze względu na stan może nada się jedynie do warsztatu lub piwnicy, ale to i tak oznacza dla nowego właściciela sporą oszczędność. Inne mogą być dość dobre na stancję, do przejściowego studenckiego mieszkania czy dla osób "na dorobku" - jako tymczasowe meble. Studentowi czy początkującemu pracownikowi ciężko odłożyć na nie pieniądze, dlaczego więc nie skorzystać z darmowej okazji? Jako społeczeństwo jesteśmy coraz bogatsi, więcej kupujemy, wymieniamy dobre na lepsze. Być może używane, niechciane rzeczy znajdą nabywcę na allegro czy olx, ale często brak miejsca i upływ czasu zniechęcają do szukania kupca za grosze. I stąd te znaleziska śmietnikowe.

Ale grupa o nie tylko zdjęcia rzeczy spod śmietników. Nierzadko padają oferty oddania darmo różnych przedmiotów: od drobiazgów, przez ubrania, naczynia i sprzęty domowe po meble. Po to, by nie wyrzucać, by komuś się przydało, by zawiązać nowe kontakty, by dbać o środowisko, albo po prostu bo żal niszczyć. Dostrzegam w tym ruchu społeczne więzi, siłę, jaką daje pomaganie innym i sobie, i szereg korzyści, jakie daje tylko współdziałanie w grupie. Oszczędność, lokalny charakter, gospodarność, zadbanie o mniej zasobnych członków, pro-środowiskowy charakter. Sharing economy w całkiem sympatycznym wydaniu, a w dodatku z wykorzystaniem facebooka, o którym sam nie mam dobrego zdania.

Listę regionalnych grup "śmietnikowych" znajdziecie TUTAJ. Ciągle powstają kolejne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz